Grupa mieszkańców gminy Lisia Góra zapowiada referendum w sprawie odwołania wójta i Rady Gminy. Jak tłumaczą organizatorzy, inicjatywa referendalna to efekt utraty zaufania do władz gminy i zmęczenia walką z budzącymi kontrowersje planami inwestycyjnymi.
Na rynku w Lisiej Górze odbył się protest mieszkańców, sprzeciwiających się budowie wielkoskalowych instalacji odnawialnych źródeł energii i ujmowaniu takiej możliwości w planie ogólnym gminy.
Na zakończenie pikiety, organizator protestu Łukasz Kusior zapowiedział referendum.
-Jest to plan, który będziemy realizować od zaraz. Zawiązujemy komitet, będziemy składać dokumenty i prawdopodobnie w przyszłym tygodniu zaczniemy zbierać podpisy. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że nie mamy czasu. Te plany ogólne, z tego co wiemy, mają być przegłosowane już na sesji Rady Gminy w sierpniu. Bierzemy się od razu do pracy. Zobaczymy, czy będzie jakaś refleksja ze strony Rady i pana wójta. Na ostatnich wyborach było zarejestrowanych 12 080 osób, uprawnionych do głosowania w naszej gminie. Trzeba zebrać 10%, więc to jest 1200 podpisów.
W proteście uczestniczyli mieszkańcy Pawęzowa i Łukowej, wobec których to miejscowości były plany na budowę farmy fotowoltaicznej oraz magazynów energii, ale także mieszkańcy sąsiednich wsi w gminie Lisia Góra.
Jeden z mieszkańców Zaczarnia podkreślał, że wcześniej grunty w tej miejscowości były zablokowane przez budowę autostrady, a teraz, w Planie Ogólnym, ma być dopuszczona budowa instalacji fotowoltaicznych.
-Gdy budowali autostradę, my zostaliśmy włączeni w plan scalenia. Od 2011 roku mieliśmy ograniczone pole działania wobec swoich gruntów. Myśleliśmy, że to już za nami, a teraz nagle pan wójt wpisuje nam praktycznie 90% terenów pozabudowlanych jako teren otwarty, gdzie mogą powstawać farmy fotowoltaiczne. Dalej jesteśmy uwiązani. Każdy, kto ma swój grunt, chciałby go dać dla dzieci czy w jakiś sposób dysponować, a teraz ja czuję, że mamy dalej związane ręce.
Do czwartku 8 lipca mieszkańcy gminy Lisia Góra mogli składać uwagi do planu ogólnego. Projekt dokumentu był wyłożony przez cztery tygodnie, zorganizowano też dwa spotkania informacyjne dla mieszkańców gminy.
Jeden z protestujących, pan Ryszard z Lisiej Góry, argumentował, że w tej sprawie zabrakło dialogu z mieszkańcami. Według pikietującego, ogólnodostępna informacja o możliwości składania uwag została przekazana późno, a spotkania z planistami powinny odbyć się w każdym sołectwie.
-Dopiero jak była końcówka przyjmowania uwag, to informacja była ogłoszona w mediach społecznościowych. Wcześniej tego nie było. Owszem, były ogłoszenia na tablicach informacyjnych, ale nie każdy to czyta. Dobrze by było wyjść do człowieka. W sołectwie zrobić zebranie, zaprosić planistów. Zabrakło tego uczciwego dialogu. Ja byłem na takim spotkaniu z planistkami, ale to spotkanie niewiele dało. Panie mówiły o ogólnych zarysach planu, a tam jest multum takich informacji, w których przeciętny mieszkaniec nie wie o co chodzi. Tam są oznaczenia, tych wszystkich stref i tak dalej. Były kolejki żeby dostać się do tych pań, żeby o coś zapytać, one też się spieszyły, zostało takie niedoinformowanie.
Organizator protestu Łukasz Kusior dodawał, że dokładna liczba złożonych do urzędu uwag do Planu Ogólnego nie jest znana, ale najprawdopodobniej najwięcej napłynęło z Łukowej i Pawęzowa.
-Wiemy, że bardzo dużo uwag było złożonych z sołectw Pawęzów i Łukowa. Łukowa jest chyba liderem, jeśli chodzi o uwagi do planu ogólnego. My w Pawęzowie mamy o tyle bardziej skomplikowaną sprawę, że jesteśmy terenem bardzo atrakcyjnym mieszkaniowo. O to chcemy też walczyć, ale to charakteryzuje się też tym, że wielu właścicieli działek nie mieszka u nas w Pawęzowie, tylko kupili te działki jako jakieś takie lokaty kapitału. Wielu z nich, jak do nich docieraliśmy, było bardzo oburzonych, ale mieszkając w innych częściach kraju czy za granicą nie mają pojęcia, co tutaj się dzieje.
Do kwestii podnoszonych przez protestujących, odniósł się w mediach społecznościowych wójt Lisiej Góry Arkadiusz Mikuła. Wójt przekazał, że interesy mieszkańców Śmigna i Pawęzowa zostaną zabezpieczone poprzez Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego, który obejmuje ochroną 70% terenów przeznaczonych pod zabudowę mieszkaniową.
Dopuszczone mają być lokalne instalacje odnawialnych źródeł energii do 500 kW w Śmignie oraz do 100 kW w Pawęzowie. Dokumenty mają też wykluczać komercyjny i przemysłowy charakter instalacji, a także zakazywać takich inwestycji jak biogazownie czy turbiny wiatrowe.
Na początku tygodnia, inwestor, który planował budowę magazynu energii w Pawęzowie, wycofał swój wniosek o ustalenie warunków zabudowy. Także w Łukowej nie powstanie farma fotowoltaiczna, po tym, jak w lutym bieżącego roku rada gminy uchyliła wcześniejsze decyzje o miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego w tej miejscowości.
Radni odrzucili wniosek mieszkańców, ale sprawa magazynów energii nie jest jeszcze przesądzona














