Petycja jest, ale przełomu nie ma. Miasto bezradne wobec sporu o mur na 'Małym Burku’

Mur, który podzielił targowisko przy ulicy Klikowskiej w Tarnowie na dwie części, wciąż stoi. Handlarze nie rezygnują z walki o jego usunięcie, choć – jak sami przyznają – z każdym tygodniem mają coraz mniej nadziei na szybkie rozwiązanie problemu. Jednocześnie próbują odnaleźć się w nowej rzeczywistości.

W ostatnich dniach do Urzędu Miasta Tarnowa trafiła przygotowana przez sprzedawców petycja. Apelują w niej do prezydenta o pomoc i podjęcie działań, które mogłyby doprowadzić do rozwiązania trwającego od miesięcy konfliktu.

Na razie jednak odpowiedź magistratu nie daje powodów do optymizmu. Jak podkreśla w rozmowie z RDN Małopolska rzecznik tarnowskiego urzędu, Wiktor Bochenek, miasto nie dysponuje narzędziami prawnymi, które pozwalałyby ingerować w tę sprawę.

-Do miasta wpłynęła petycja, która jest obecnie ponownie sprawdzana pod kątem prawnym oraz planistycznym. Jednocześnie miasto nie ma narzędzi do na przykład zmiany charakteru tego miejsca. Jeśli chodzi o postawienie muru, wszystko jest zrobione z literą prawa. Tej kwestii przygląda się też Inspekcja Nadzoru Budowlanego. Jednocześnie jest to kwestia sporu sąsiedzkiego wobec którego jako miasto nie mamy odpowiednich narzędzi. Mamy nadzieję, że uda się wyjść z tej sytuacji przez dogadanie się właścicieli.

Tymczasem właścicielka części targowiska znajdującej się za murem skierowała sprawę na drogę sądową.

Jak tłumaczyła reporterce RDN Ewa Chlebuś, kwestia dojścia do jej terenu była ustalana ze zmarłym już poprzednim właścicielem 'frontowej” części, a aktualny zarządca nie respektuje tych ustaleń.

– On się budował w mojej granicy i za to, że mu wtedy poszłam na rękę, obiecał, że będę miała dojście z tej strony, do mojej części placu. Ale jego syn teraz rozłożył ręce, mówiąc, że to nie on podpisywał tylko jego tata. I nie uznaje w ogóle tego. Sprawa jest w sądzie, ale te procedury trwają długo. Chodzimy do urzędów, ale każdy nas odsyła.

Za murem znalazły się stoiska z warzywami, kosmetykami czy sklep spożywczy. Ich właściciele starają się zachęcać klientów do przychodzenia na zakupy mimo utrudnionego dostępu i zasygnalizować, że nadal funkcjonują.

Zza betonowej konstrukcji wystaje plakat z napisem 'Targ za murkiem, otwarte od poniedziałku do soboty”.

Mały Burek podzielony murem. Konflikt właścicieli doprowadzi do likwidacji targu?

 

Exit mobile version