’My nie zdajemy sobie sprawy, co tak naprawdę znaczy utonięcie’ – twierdzi ratownik wodny Ireneusz Skoczeń. Przedstawiciel tarnowskiego WOPR wyjaśniał w Pulsie Regionu, jak rozpoznać, że osoba w wodzie potrzebuje pomocy i w jaki sposób takiej pomocy bezpiecznie udzielać.
Ireneusz Skoczeń zwraca uwagę, że w społeczeństwie często słyszymy o utonięciach, jednak nie zawsze wiemy, jak wygląda mechanizm takiej tragedii.
-Często mówimy 'utopienie’. Utopić to można kamień. Utonąć to znaczy stracić życie przez zalanie dróg oddechowych wodą. Ludzie tak często mówią, powierzchownie, a musimy zdawać sobie sprawę, że następuje rozstrój organizmu, kiedy woda się przedostaje. Człowiek chce złapać powietrze, a to woda zalewa jego drogi oddechowe. Wtedy zaczyna się panika, wtedy człowiek zaczyna tonąć.
Ratownik podkreśla, że sceny znane z filmów, w których osoba potrzebująca pomocy chaotycznie chlapie wodą wokół siebie, są całkowicie nieprawdziwe. Do utonięć dochodzi nawet wtedy, gdy w pobliżu jest dużo innych ludzi, korzystających z kąpieliska.
-Ludzie toną w ciszy i toną samotnie. Wokół mogą być osoby, które korzystają z wody. Zwykle wygląda to tak, że osoba podnosi ręce do góry i zaczyna tonąć. Może to być spowodowane nagłym wejściem do wody i zmianą temperatury, alkoholem, albo nawet przejedzeniem. Jeżeli kogoś łapie np. jakiś przykurcz, to najlepiej jest położyć się na wodzie całą powierzchnią ciała, czy to na wznak, czy na brzuchu. Nigdy nie staramy się pionizować naszego ciała, bo wtedy będziemy wchodzić pod wodę.
Ireneusz Skoczeń radzi, by w sytuacji zagrożenia, jeśli chcemy pomóc osobie tonącej, najlepiej jest podać przedmiot, który utrzymuje się na wodzie – może to być koło ratunkowe, gałąź czy kamizelka ratunkowa.
Wieloletni ratownik mówi, że osoby tonące, kiedy poczują szansę na pomoc, mogą kurczowo łapać się wszystkiego, czego są w stanie. Wówczas mogą wciągnąć pod wodę osobę próbującą pomóc.
-Podczas kursów na stopień ratownika wodnego, jednym z elementów szkolenia jest uczenie chwytów obezwładniających, żeby ratownik był w stanie obronić się przed osobą tonącą. Ja sam doświadczyłem tego wiele razy, że taka osoba łapie ratownika za szyję, za rękę. My musimy zabezpieczyć przede wszystkim siebie. Jeżeli widzimy osobę tonącą, a sami nie pływamy dobrze, lub nie jesteśmy pewni, w jakiej wodzie ta osoba tonie, to ja bym sugerował, żebyśmy wrzucali do wody wszystko, co pływa. Jeżeli skoczymy na ratunek, a nie jesteśmy do tego przygotowani, to możemy również stracić życie.
Ireneusz Skoczeń podkreśla, by korzystać z bezpiecznych kąpielisk, pozostających pod nadzorem ratowników. W regionie to między innymi tzw. Riviera Radłowska czy Chorwacja w pobliżu Czchowa.
Posłuchaj rozmowy:














