Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych będzie wyjaśniać okoliczności katastrofy w regionie limanowskim. W nocy ze środy na czwartek (4.06) w Beskidzie Wyspowym lekki śmigłowiec Robinson rozbił się o zbocze góry, na trudno dostępnym terenie. Trzydziestoletni pilot nie przeżył.
Rozbitą maszynę znaleziono po kilku godzinach nocnych poszukiwań, w których uczestniczyło około stu osób.
Strażacy z regionu limanowskiego otrzymali zgłoszenie w sprawie pomocy Policji w poszukiwaniu lekkiego śmigłowca w czwartek (4.06) o godz. 01.30. Przeszukiwany był m.in. teren góry Lubogoszcz. Właśnie tam rozbił się śmigłowiec. Służby około 8.00 odnalazły ciało mężczyzny i wrak.
– Początkowo działania realizowane były na terenie powiatu limanowskiego, natomiast później przeniesione zostały siły i środki na powiat myślenicki gdzie w OSP Wiśniowa tworzono punkt koncentracji. Od godzin porannych strażacy przeszukiwali lasy terenu limanowskiego głównie górę Lubogoszcz. W akcji udział brało kilkunastu strażaków z terenu powiatu limanowskiego oraz 7 pojazdów pożarniczych w tym quad i pojazdy typu UTV. W działaniach zaangażowana była również grupę drogową z Państwowej Straży Pożarnej
– relacjonuje rzecznik PSP w Limanowej, Wojciech Bogacz.
Niestety służby po kilku godzinach poszukiwań znaleźli wrak śmigłowca, ale też ciało. Pilot miał około 30 lat. Sprawą zajmuje się policja pod nadzorem prokuratora.
Lekki śmigłowiec Robinson uległ wypadkowi w czasie powrotu z komercyjnego lotu na Węgry.














