Tegoroczne święta zapowiadają się kosztowniej niż przed rokiem. Wielkanocny koszyk będzie droższy średnio o około 12–13 procent, a w przypadku niektórych produktów podwyżki są znacznie wyższe. To właśnie ceny żywności stają się jednym z głównych tematów politycznego sporu.
W programie Słowo za Słowo poseł Prawa i Sprawiedliwości Anna Pieczarka przyznała, że wzrost cen jest już odczuwalny dla wielu rodzin.
– Ceny poszły bardzo wysoko do góry, a przecież placka czy sałatki nie zrobimy bez jajka. Są to produkty niezbędne. Czekolada gorzka, o której mówią lekarze że jest bardzo zdrowa i potrzebna dla naszego organizmu też jest bardzo droga. Pomidory, ogórki, rzodkiewka – to są te pierwsze produkty, które kupujemy na wiosnę, te ceny są bardzo wysokie. Patrząc ile kosztuje kilogram dobrej szynki, to możemy się przerazić, bo często tej cenie towarzyszy czwórka, albo piątka na początku.
Z danych rynkowych wynika, że najmocniej zdrożały produkty podstawowe i często kupowane przed Wielkanocą. Gorzka czekolada podrożała nawet o 85 procent rok do roku, jajka o ponad 30 procent, a soki, owoce czy ziemniaki także notują kilkunastoprocentowe wzrosty. Choć są wyjątki – jak tańsze masło (o ponad 27 procent), pieczywo, groszek w puszce czy biała kiełbasa – to całościowy rachunek przy kasie pozostaje wyższy.
W odpowiedzi na rosnące ceny Prawo i Sprawiedliwość proponuje obniżenie VAT na żywność do zera. Zdaniem polityków tej partii to rozwiązanie mogłoby szybko odciążyć domowe budżety i ograniczyć skutki drożyzny, zwłaszcza przed świętami.
Rząd nie podziela jednak tej opinii, wskazując, że nie ma obecnie podstaw do wprowadzania takiej zmiany.














