Mieszkańcy Pogórskiej Woli zabiegają o przystanek autobusowy na żądanie. Zebrali w tej sprawie prawie 50 podpisów, były rozmowy z wójtem i jak mówi ich przedstawiciel – dalej przystanku nie ma.
Jeden z mieszkańców, pan Jan, który ma problemy z poruszaniem się poprosił o interwencję Radio RDN Małopolska.
– Dlaczego od 4 lat nie chcą nam zrobić przystanku na żądanie na tzw. wielkim polu między jedną a drugą pętlą. Nie wiem, dlaczego wójt zwleka. To już 4 lata i ludzie się denerwują, bo by mieli bliżej do przystanku. Teraz jest daleko. Dużo jest takich ludzi, co teraz już zrezygnowali, bo mają samochody, ale są starsi, jak ja i oni i nie mogą tak daleko iść. Jest różnica iść 100 czy 200 metrów, a 2 kilometry, czy 600 metrów. Moim zdaniem nic nie trzeba budować, jedyne dwa znaki, żeby się kierowcy mogli zatrzymać. Ja byłem u wójta dwa razy, potem była komisja. Ja w tym czasie byłem w szpitalu, więc nie mogłem być na tym spotkaniu.
Czy przystanek autobusowy powstanie i dlaczego tak długo trwają procedury? O to zapytaliśmy wójta gminy Skrzyszów Marcina Kiwiora, który twierdzi, że sprawa nie trwa 4 lata, a 2 lata. Komisja, która była na miejscu pozytywnie zaopiniowała powstanie przystanku na żądanie.
– Komisja była na tak, ponieważ w tym okresie realizowaliśmy projekt budowy chodników i miało być to uwzględnione. Niestety projektant, który był, nie zrealizował tego projektu, mimo obietnic. W związku z tym w grudniu 2025 r. umowa została rozwiązana. W tym roku ogłosiliśmy ponownie przetarg na projekt, gdzie też to chcieliśmy uwzględnić, nie zgłosił się żaden projektant. Będziemy ogłaszać przetargi początkiem roku na projekty i to też będzie uwzględnione, więc myślę, że niestety to się przeciągnie w czasie, ale nie z naszej winy, bo rzetelność niektórych firm projektowych pozostawia wiele do życzenia. Tam, jest to zasadne, jest około kilometr sto metrów między przystankami, jest tam kumulacja domów i chcemy to uwzględnić, natomiast chcemy to zrobić rozsądnie. Nie da się zrobić przystanku, gdzie namalujemy coś na drodze. To musi być zatoczka, musi autobus zjechać.
Jak dodaje wójt gminy Skrzyszów Marcin Kiwior, projektowanie może zająć firmie nawet rok, wcześniej trzeba będzie wyłonić firmę w przetargu.














