Coraz większe opóźnienia w związku z akcją protestacyjną maszynistów.
Na tarnowskim dworcu kolejowym na niektóre pociągi trzeba czekać nawet ponad godzinę. Najdłuższe opóźnienia mają pociągi dalekobieżne.
Większość podróżnych, z którymi rozmawiała reporterka radia RDN Małopolska, krytykuje taką formę protestu, ale były też osoby, które popierają tę akcję.
-Ja rozumiem pracowników kolei, natomiast można było chyba poszukać jakiejś innej formy protestu. My jedziemy do Wrocławia, jesteśmy na pewną godzinę umówieni, chcielibyśmy zdążyć, a stawia się nas w sytuacji takiej, gdzie się ten protest ogłasza dzień wcześniej praktycznie.
Z jednej strony rozumiem pracowników, z drugiej strony forma jest nonsensowna.
-Ale to co to da, że pociąg opóźniony? Te protesty, że pociąg opóźniony, no to co? No nic to nie da, nic.
-Za dużo jest wypadków na przejazdach, żeby to już. Dlatego myślę, że robią też tą akcję.
-W środkach masowego przekazu kampania społeczna jest bardzo dobrze pokazywana. Nie rozumiem dlaczego to się tak dzieje, dlaczego kierowcy nie przestrzegają przepisów.
Od północy do południa pociągi zwalniają w rejonie przejazdów kolejowych do 20 km/h.
Maszyniści zdecydowali się na protest po tragicznym wypadku, do którego doszło pod Radomiem, gdzie pociąg Intercity wykoleił się po zderzeniu z ciężarówką, która wjechała na przejazd mimo działającej sygnalizacji.
Zginęła jedna osoba, pasażerka pociągu, 7 zostało rannych.
To niejedyne tego typu zdarzenie w ostatnim czasie. Liczba wypadków i kolizji z udziałem pociągów od ubiegłego roku wciąż rośnie.
Początkowo protest miał trwać przez całą dobę, zdecydowano jednak o jego skróceniu.














