Protesty, blokady dróg – tak wygląda stan wojenny w Boliwii. Opowiadał o tym w audycji Rozgryźć Kościół tarnowski misjonarz ks. Tomasz Fajt. Kapłan od 9 lat głosi Ewangelię w tej części Ameryki Południowej.
W czerwcu prezydent Boliwii ogłosił stan wyjątkowy, co daje prawo do użycia wojska w celu odblokowania dróg blokowanych przez protestujących. Wiele z tych osób jest powiązanych z byłym prezydentem Evo Moralesem.
– Sytuacja obecna nie jest dobra. Od kilku tygodni trwają zamieszki i one są dość silne. Mamy protesty, blokady dróg, jest mnóstwo ludzi rannych, nawet są osoby zabite. Powodem są konflikty polityczne. Najsmutniejsze jest to, że cierpią najprostsi ludzie w tym wszystkim. To oni są tymi osobami poszkodowanymi. Nie dojeżdża jedzenie, nie dojeżdża w takich sytuacjach paliwo. Ludzie są zmęczeni, dlatego to oni ponoszą największe konsekwencje.
Misjonarz ocenił, że trudno jest dojechać do wiosek, gdzie ludzie czekają na księdza.
– Ja na mojej parafii mam prawie 40 wiosek dojazdowych, więc kiedy nie mamy paliwa, to poruszanie się jest po prostu utrudnione. Natomiast jeśli chodzi o takie nasze życie codzienne na parafiach, to ono właściwie nie ulega zmianie. Ludzie przychodzą, jest więcej modlitwy o pokój, jest więcej szukania drogi dialogu, pojednania, też rozmawiania o tym. Ludzie więcej przychodzą w takich sytuacjach i szukają nas, bo chcą zwyczajnie też porozmawiać o tym, co się dzieje i dostać słowo pokrzepienia.
Ks. Tomasz Fajt pracował 6 lat w parafii Concepcion, a od 3 lat jest proboszczem w parafii św. Franciszka Ksawerego. Tę wspólnotę założyli jezuici i byli tam przez 76 lat. Następnie przez ponad 160 lat nie było tam stałej obecności kapłana.














