Pracownicy oraz bliscy pacjentów brzeskiego Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego i Hospicjum obawiają się konsolidacji z miejscowym szpitalem. Argumentują, że takie rozwiązanie wpłynie negatywnie na opiekę nad pacjentami, może grozić personelowi utratą pracy i zaprzepaści prawie 20-letni dorobek placówki.
Starosta brzeski odpowiada natomiast, że zlecone zostały jedynie analizy połączenia, żadne decyzje nie są obecnie opracowywane, a ewentualne zmiany mają przynieść tylko korzyści pacjentom z regionu brzeskiego.
Na ogrodzeniach i elewacji budynku wywieszono transparenty sprzeciwiające się planom konsolidacji, zbierane są też podpisy pod petycją do starostwa, by zaniechać prac zmierzających do połączenia placówki ze szpitalem.
Bliscy osób, które przebywają lub przebywały w ZOL-u i hospicjum, chwalą sobie empatię i profesjonalizm personelu.
-Mąż jest tutaj od piątku, w bardzo ciężkim stanie. Widzę, że mąż się bardzo dobrze czuje. Nie wyobrażał sobie tego, jak nam na SOR-ze powiedzieli, że musi iść do hospicjum. To był szok, ale tutaj zawsze podchodzą do pacjenta z taką serdecznością, czułością. To musi być powołanie.
-Żona tutaj pracowała, pełniła obowiązki dietetyka. Stało się tak, że zmarła też w tej placówce. Gdyby to była zła placówka, to wybrałaby inną, ale wiedziała, że tutaj może liczyć na fachową opiekę personelu medycznego, koleżanek i kolegów. Bez sensu byłoby coś takiego niweczyć.
Jak dodaje Anna Gowron, przedstawicielka rodzin osób, które przebywają w Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym, zawsze spotykała się z wyrozumiałością pielęgniarek i lekarzy, którzy także dla rodziny są dużym wsparciem w trudnej, życiowej sytuacji.
-Przebywa tutaj mój mąż, po bardzo ciężkim zawale mózgu. W ciągu paru dni z osoby bardzo aktywnej, pełnej życia, stał się osobą niepełnosprawną. Wcześniej przebywał w innym zakładzie. Gdy zrobiło się tutaj miejsce, to przeniósł się. To miejsce jest wyjątkowe. Są tutaj ludzie, którzy mają charyzmat do opieki nad ludźmi bardzo chorymi. Spotkałam się tutaj, tak samo jak mąż, z wielką serdecznością, z wiarą, że ta praca ma sens, że człowiek nie jest numerem PESEL czy numerem sali.
Lek. Urszula Chruściel, kierownik ZOL-u, która pracuje w placówce od 15 lat, argumentuje, że pomysł konsolidacji powoduje niepewność o przyszłość personelu, jak i pacjentów. Wskazywała, że Zakład Opiekuńczo-Leczniczy i Hospicjum to miejsca specyficzne, działające w trochę inny sposób niż szpital.
-Dla nas to miejsce pracy, natomiast dla naszych pacjentów w potrzebie opieki, starości, w zaawansowanej chorobie onkologicznej to jest dom. To nie działa jak szpital. Oni mieszkają tutaj z nami dłuższy czas, liczony w miesiącach a nawet w latach. Obawiamy się, jak będzie wyglądać nasza przyszłość jako zakładu i jak będzie wyglądała przyszłość naszych pacjentów. To kwestia naszego szkolenia specjalistycznego, ale też dostosowania się do sytuacji – zachowania spokoju w momencie, gdy stan pacjenta się pogarsza, rozmów z rodzinami na wszelkie tematy dotyczące odchodzenia ich krewnych. To trzeba wszystko umieć spokojnie przeprowadzić.
O codzienny kontakt z pacjentami zapytaliśmy kapelana Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego i hospicjum. Jak podkreślał ks. Roman Górowski, chorzy w tym miejscu potrzebują spokoju, zrozumienia i serdeczności, które otrzymują od całego personelu.
-Potrzebują otwartości serca, obecności i otoczenia ich opieką. Człowiek jest bezradny i wtedy potrzebuje kogoś, kto jest silny, mocny, ma otwartość w sobie i przez tą otwartość udziela wsparcia. Pacjenci otrzymują tego wsparcia bardzo dużo. Pan dyrektor i personel starają się o to, żeby atmosfera wzajemnej życzliwości była między nimi. Ona udziela się potem pacjentom. Nie ma nerwowości, nie ma obojętności.
Pracownicy obawiają się, że wszelkie zmiany w strukturze organizacyjnej placówki mogą pogorszyć jakość opieki nad pacjentami. Jak mówił Piotr Jemioła, pracownik PPZOL z 15-letnim stażem, placówka do tej pory utrzymywała samodzielnie stabilną, dobrą sytuację finansową.
-Jako pracownicy sprzeciwiamy się połączeniu naszej placówki ze szpitalem. Obawiamy się, że taka decyzja może pogorszyć jakość opieki nad naszymi przewlekle chorymi, starszymi i wymagającymi opieki hospicyjnej pacjentami. Nasz zakład od 17 lat dobrze funkcjonuje, ma stabilną sytuację finansową i wyspecjalizowany zespół, który zna potrzeby pacjentów. Domagamy się wstrzymania działań, zmierzających do konsolidacji, kosztem naszych pracowników. Chodzi o bezpieczeństwo pacjentów i zachowanie dorobku placówki.
Jak dodawała Anna Migdał, przewodnicząca zakładowej organizacji Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych, konsolidacja będzie oznaczała chaos organizacyjny.
-Obawiamy się głównie, że połączenie tak różnych specyfiką jednostek doprowadzi do chaosu organizacyjnego, bo konsolidacja to również restrukturyzacja. ZOL i hospicjum to miejsce szczególne w naszej lokalnej przestrzeni. Wymaga unikalnego podejścia, ciszy, empatii, wyspecjalizowanej opieki paliatywnej i długoterminowej. Pracownicy tutejszej placówki, na czele z panem dyrektorem, to synergia zróżnicowanych kompetencji i wspólnej wizji. Boimy się, że potrzeby najsłabszych zostaną zmarginalizowane.
Dyrektor Powiatowego Publicznego Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego w Brzesku Krzysztof Gac, który pełni swoją funkcję od początku istnienia zakładu, podkreśla, że placówka jest otwarta na wszystkich pacjentów, którzy potrzebują pomocy.
-Nasza historia ma już 17 lat. Świadczymy specjalistyczne usługi medyczne, które są na najwyższym poziomie. Nasza infrastruktura jest wyremontowana, może służyć i służy wszystkim mieszkańcom powiatu brzeskiego i nie tylko. Nasi pacjenci są też z powiatów tarnowskiego, bocheńskiego, a nawet z krakowskiego. Jesteśmy otwarci i mamy otwarte serce na każdego pacjenta. Wszyscy pracownicy są zaangażowani, chcą ten zakład utrzymać i w nim pracować. Zakład nigdy nie był ciężarem dla Powiatu Brzeskiego, rokrocznie zyski były przeznaczane na rozwój naszego zakładu.
Do sprawy odniósł się starosta brzeski Andrzej Potępa.
Jak tłumaczy samorządowiec, zarząd powiatu zlecił analizy w odpowiedzi na trudności w znalezieniu miejsc w Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym dla pacjentów, przebywających w brzeskim szpitalu.
-Nie rozumiem kompletnie tego protestu, bo Rada Powiatu nie pracuje nad uchwałą o konsolidacji PPZOL i SPZOZ. Owszem, Zarząd Powiatu prowadzi analizy w trosce o pacjentów, ponieważ z niepokojem obserwujemy trudności z przepływem pacjentów ze szpitala do ZOL-u. Są z tym problemy, a ci pacjenci, którzy powinni przejść do ZOL-u, blokują miejsca w szpitalu dla naszych mieszkańców, którzy pilnie potrzebują diagnostyki. Płynne przesunięcie pacjenta ze szpitala do ZOL-u bez zbędnej procedury administracyjnej byłoby znakomitym ułatwieniem dla pacjentów.
Do Zakładów Opiekuńczo-Leczniczych finansowanych przez NFZ nie obowiązuje rejonizacja, więc pacjenci mają prawo korzystać z dowolnej placówki w kraju, w zależności od dostępnych miejsc.
Starosta nie ukrywa też, że argumentem za konsolidacją są pieniądze, które szpital i ZOL mogłyby otrzymać z Ministerstwa Zdrowia, a przeznaczyć na nowe wyposażenie lub zwiększenie liczby łóżek. Andrzej Potępa podkreślił też jednoznacznie, że jeśli dojdzie do konsolidacji, to personel zachowa swoje miejsca pracy.
-Jednym z ważnych elementów i argumentów tej analizy, jest program ogłoszony przez Ministerstwo Zdrowia, który zakłada duże dofinansowanie dla placówek ochrony zdrowia, które się skonsolidują. Zarówno ZOL, jak i szpital, mógłby w ramach takiej konsolidacji otrzymać kwotę nawet 50 mln zł. Byłoby niegospodarnością nie skorzystać z takiej szansy tylko dlatego, że chcemy utrzymywać dwie osobne dyrekcje. ZOL ma optymalną kadrę i wszyscy pracownicy, zarówno lekarze, pielęgniarki, jak i inni pracownicy zostają na swoich miejscach. Nikt na pewno nie straci pracy, to jest deklaracja.
Starosta brzeski Andrzej Potępa podkreślił, że na tym etapie zlecone zostało jedynie opracowanie analizy możliwości przeprowadzenia połączenia PPZOL ze szpitalem. Samorządowiec dodał, że w tej sprawie nie zostały podjęte żadne decyzje ani konkretne ustalenia. Poniżej zamieszczamy oświadczenie starosty w tej sprawie.















