Dom, w którym pod jednym dachem wychowała się późniejsza święta Urszula oraz późniejsza błogosławiona Maria Teresa, może uczyć współczesne rodziny dobrego wychowywania dzieci – przekonuje siostra Beata, Urszulanka Serca Jezusa Konającego. Mowa o dworze rodu Ledóchowskich w Lipnicy.
Jak mówi siostra Beata, dwór, choć hrabiowski, nie odznaczał się materialnym luksusem.
-Można powiedzieć o luksusie, ale ducha. Antoni Ledóchowski, czyli ojciec, dbał o to, aby dzieci nie były wychowywane w próżności. W tym domu panowała skromność, widać ją było właściwie wszędzie, począwszy od posiłków, przez wystrój domu, do kontaktów między sobą. Wszystko było naznaczone miłością, serdecznością, a nie przepychem, jak by się wydawało, że mogło być w hrabiowskiej rodzinie.
Chociaż okres dzieciństwa Marii Teresy i Urszuli przypadł na drugą połowę XIX wieku, to mogą inspirować także współczesne pokolenia. Jak mówi siostra Beata, w tej rodzinie każde dziecko mogło się rozwijać w swoich pasjach, m.in. poprzez twórczość artystyczną.
-Oni po prostu nudy nie znali. To było coś takiego naturalnego, że ich 'ekranem’ była wyobraźnia. Maria Teresa swój talent wyrażała w pisaniu. Pisała powieści, prelekcje, wykorzystując swój talent dla dobra tych, którzy tego potrzebowali. Urszula wiele swojego czasu poświęcała na malowanie, ale nie po to, żeby w jakiś sposób realizować siebie, tylko aby to, czym Pan Bóg ją obdarzył, służyło innym.
O sposobie wychowania w XIX-wiecznej rodzinie Ledóchowskich siostra Beata opowiadała w audycji 'Rodzina w sercu Małopolski – śladami św. Jana Pawła II, Patrona Województwa Małopolskiego’.
To cykl programów, promujących wartości rodzinne i ukazujących wzorce do naśladowania. Emisja w każdy czwartek o 13:15 na antenie Radia RDN Małopolska i RDN Nowy Sącz.














