Gmina chciała uzupełnić kursy, ale odstraszyła prywatnego przewoźnika. Tak można podsumować zamieszanie wokół połączeń autobusowych między gminami Muszyna i Krynica-Zdrój.
Jak już informowaliśmy, w momencie, gdy muszyński samorząd uruchomił aż 5 nowych linii, przewoźnik prywatny, który od 12 lat obsługiwał mieszkańców w tym rejonie, zrezygnował z części dotychczasowych kursów. Z tego powodu mieszkańcy zostali bez połączeń szczególnie wcześnie rano i wieczorami.
Prezes firmy realizującej komercyjne przewozy Lucjan Rafa, podkreślał w rozmowie z radiem RDN Nowy Sącz, że gminna komunikacja pokrywała się z ich trasami, przez co prowadzenie linii stało się ekonomicznie nieuzasadnione.
– Przykładowo trasa z ulicy Kościuszki do Muszyny pokrywała się w całości z nowo utworzoną linią komunikacji muszyńskiej. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku trasy Piwniczna-Zdrój – Krynica. No i tutaj trudno również mówić o charakterze uzupełniającym komunikacji muszyńskiej, ponieważ większość kursów została zaplanowana w godzinach najwyższego natężenia ruchu pasażerskiego, czyli tutaj te linie komunikacji muszyńskiej mocno konkurują z naszymi liniami komercyjnymi.
Lucjan Rafa dodał, że władze Muszyny nie podjęły rozmów z jego firmą w sprawie terminu przejęcia konkretnych linii, tak aby mieszkańcy nie odczuli zmian. Jako przykład podał sytuację z Krynicy Zdroju, gdzie gmina również wprowadziła własne połączenia na terenie uzdrowiska.
Prywatny przewoźnik podkreślił też, że z odpowiednim wyprzedzeniem poinformował organ wydający zgody na przewozy o planach likwidacji linii.
Dodatkowo zdecydował się na uruchomienie innej linii: Muszyna PKP – Krynica Hajduczek z w sumie 33 połączeniami każdego dnia.
Rozmowa z Lucjanem Rafą:














