55 lat ma Zespół Specjalnych Szkół Przyszpitalnych w Tarnowie. Z okazji rocznicy w Sali Lustrzanej odbyła się konferencja szkoleniowa dla nauczycieli z Tarnowa.
Siedziba szkoły znajduje się przy Szpitalu Wojewódzkim im. św. Łukasza. Dzieci, które trafiają na oddziały mogą się uczyć, jeżeli pozwala na to ich stan zdrowia. Lekcje mają mali pacjenci i starsi uczniowie, którzy są w szpitalu przez kilka dni, a zdarza się, że leczenie trwa tygodnie, a nawet miesiące.
– Nauczyciel musi te wszystkie dzieci odwiedzić, po kolei wchodząc do poszczególnych sal, gdzie są dzieci. W tej chwili jest 12 nauczycieli, z czego 9 jest pełnoetatowych, reszta to są nauczyciele na godziny. Jeżeli dziecko mówi, że chce w tej szkole zostać, bo jest tak fajnie, to jest cudowne. Są także dni, kiedy emocje są trudne, kiedy uczniowie się dzielą z nami swoimi przeżyciami i sytuacją, w której się znaleźli. W ubiegłym roku to było ponad 600 dzieci – od przedszkola, od trzylatków do klasy ósmej
– mówi dyrektor szkoły Beata Duda.
Anna Burnat jest nauczycielem biologii i nauczania wczesnoszkolnego.
– Każde dziecko to konkretna historia, ważne żeby na początku nie stresować dziecka. Mówię więc im, że jesteśmy ze szkoły, żartuję – o widzisz i szkoła tutaj cię znalazła, nawet w łóżeczku. Kiedy dziecko zaczyna się interesować, wtedy pytam, jak się czuje, zadaję pytania, które pomogą nam znaleźć kontakt. Jak już widzę, że ten kontakt jest, rozpoczynam zajęcia. Często dzieci mają swoje podręczniki, mamy kontakt ze szkołą macierzystą, która nawet zaznacza nam materiał, który mamy w tym momencie nadrobić, przerobić.
Joanna Michna uczy języka angielskiego.
– Mamy możliwość pracy twarzą w twarz z dzieckiem i dopasowujemy się do dziecka, więc ja te moje lekcje realizuję po prostu zgodnie z ich potrzebami. Nadrabiamy braki w szkole, tłumaczę zawiłe tematy, idziemy też do przodu. Generalnie chodzi o to, żeby dziecko osiągnęło jakiś sukces również jako osoba chora i poczuło się nadal uczniem, a nie tylko pacjentem. Oni często zwierzają się nam z różnych bolączek i wiem, że to, że do nich przychodzimy i rozmawiamy jest dla nich bardzo ważne.
Wykładowca akademicki dr Monika Wójcik mówiła podczas szkolenia o kompetencjach nauczycieli w pracy z uczniem przewlekle chorym.
– Trzeba czasami odejść od planu, od tego, co kojarzy nam się z podstawą programową, z obowiązkiem szkolnym. Tu nauczyciel musi być bardziej elastyczny, czyli musi dostosować się do aktualnego stanu dziecka, do tego, co dziecko może w danej chwili, co potrafi i na ile ma siłę. To są kompetencje, których nie uczy się pedagogów w czasie studiów i myślę, że do tego tak do końca nie da się przygotować z książek, że to jest przede wszystkim doświadczenie, które trzeba mieć.
Wiceprezydent Tarnowa Agnieszka Kawa podkreśla, że bycie nauczycielem w szpitalu to wyjątkowy zawód.
– To jest taka dziwna szkoła, która pojawia się wtedy, kiedy jest potrzebna. Zależy oczywiście od liczby małych pacjentów na oddziałach szpitalnych. Pracują w niej nauczyciele, którzy mają wyjątkowe powołanie, z dużymi kompetencjami psychologicznymi, pedagogicznymi, bo sam program nauczania na łóżku szpitalnym to jedno, prawda? Głównie ta praca pedagogiczna polega na ogromnym wsparciu, jakie nauczyciel daje dziecku choremu, które się boi, jest przestraszone, więc ten nauczyciel nie tylko uczy, ale też i mocno wspiera. To wyjątkowy zawód.
Podczas konferencji z okazji jubileuszu 55-lecia Zespołu Specjalnych Szkół Przyszpitalnych w Tarnowie można było zobaczyć m.in. kroniki i pamiętniki, do których na przestrzeni lat wpisywali się mali pacjenci – uczniowie.













