To będzie mecz drużyn, które mają niemal identyczny bilans dotychczasowych spotkań w piłkarskiej II lidze. Sandecja Nowy Sącz w niedzielę (18.10) o 19.30 podejmie Zawiszę Bydgoszcz. Oba zespoły zanotowały 4 zwycięstwa, 4 remisy i 3 porażki, co daje im 16 punktów. Zawisza ma tylko lepszy bilans bramek.
Trener Sandecji Ireneusz Mamrot spodziewa się zaciętej potyczki.
– Uważam, że tutaj dwie drużyny będą grały o zwycięstwo, bo ani nas remis nie zadowoli i mimo wszystko, że grają na wyjeździe, to jestem przekonany, że oni też tu nie przyjadą z myślą o jednym punkcie, więc liczę na to, że to spotkanie będzie takie otwarte, nie będzie brakowało w nim sytuacji, no ale cały czas powracam do jednego, dla nas najważniejsze, że będzie zwycięskie.
W ostatnich 3 meczach Sandecja zanotowała 2 remisy i 1 porażkę i zajmuje 9. miejsce w II lidze. Na początku października w Nowym Sączu zmienił się trener. Rafała Smalca zastąpił Ireneusz Mamrot, który poprowadził już zespół w wyjazdowym starciu z Rekordem Bielsko-Biała, zremisowanym 1:1.
Szkoleniowiec zwraca uwagę na to, czego brakuje Sandecji.
– Często jeden wygrany mecz, jeżeli on jest w dobrym stylu, to on powoduje, że łapiesz pewność siebie, że grasz coraz lepiej. Na początku trzeba właśnie zrobić takie dwa, trzy kroki, bo dzisiaj największym problemem jest to, że zespół remisuje, wygrywa, przegrywa. Ja nie przypominam sobie, czy były dwa zwycięstwa z rzędu. To są takie ważne rzeczy i na tym trzeba się skupić, a jest jeszcze tyle spotkań do końca. Ja przeżywałem w piłce, jak zespoły miały po 12 punktów przewagi i byłem na pierwszym miejscu i nie robiły awansów, więc tu w październiku jeszcze nigdy nie awansował, nikt nigdy nie spadł.
Zapytaliśmy też Ireneusza Mamrota, czy przy dość licznej kadrze Sandecji, będzie stosował częste rotacje, czy raczej stawiał na „żelazną” jedenastkę.
– W mojej ocenie brakuje stabilizacji, tutaj mam na myśli tę jedenastkę. Jest to trudne, bo jest wtedy czternastu, piętnastu zawodników niezadowolonych. Każdy chce grać, ale z drugiej strony, jak co mecz będzie sporo zmian, to nigdy ten zespół też automatyzmów takich nie złapie, choć wszyscy wiemy, że tak samo trenujemy, ale mecz jest meczem. Szukając nawet najprostszego przykładu – jeśli boczny obrońca i boczny pomocnik grają ileś tam meczów, to pojawia się ten automatyzm. Zawodnicy wiedzą, czego po sobie spodziewać, zawodnicy muszą to czuć. Będę w tym kierunku szedł, choć oczywiście, jak ktoś, nie wiem, będzie wyraźnie lepiej wyglądał na treningu, to wskoczy do składu, ale jeżeli nie będzie kontuzji i kartek, to na pewno nie będzie dużo zmian.
W najbliższym meczu z Zawiszą wymuszona będzie co najmniej 1 zmiana, bo za żółte kartki pauzuje Marcel Płocica. Najprawdopodobniej już do końca rundy nie zagra kontuzjowany Piotr Janczukowicz.












