Zobacz zdjęcia:
Weteran wojenny spoczął na sądeckiej ziemi. Szczątki generała Józefa Gizy po latach starań zostały ściągnięte do Nowego Sącza. Ponowny pochówek odbył się na cmentarzu na osiedlu Helena. Uroczystość, która odbyła się w niedzielę (11.10), miała rangę państwową z ceremoniałem wojskowym.W uroczystościach udział wzięły tysiące osób. Ponowny pochówek był jednak szczególnym momentem dla rodziny generała. Jego syn Tadeusz Giza nie krył wzruszenia tą wyczekaną uroczystością.
– To był ostatni dzwonek już, żeby ojciec spoczął tutaj na polskiej ziemi, przy swojej żonie i swojej córce, poruczniku Armii Krajowej Marii Podgórskiej. Cieszy mnie obecność wysokich oficerów Wojska Polskiego.
Generał Józef Giza otrzymał pośmiertnie od Prezydenta RP Karola Nawrockiego Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. To jedno z najwyższych polskich odznaczeń państwowych zostało przekazane rodzinie generała.
Wnuk generała profesor oświaty Jerzy Giza podkreśla, że to jedyny pogrzeb, który wywołał w nim radość.
– To jest pierwszy w moim 70-letnim życiu pogrzeb radosny. Wykonujemy rozkaz naszego dziadka. Długo nosiliśmy się z tym zamiarem, bo warunkiem tego wszystkiego była Polska wolna i niepodległa Trochę się to przedłużało z różnych przyczyn. Ja go wspominałem zawsze jako dziadka, mimo że go w życiu nigdy na oczy nie widziałem. Dla mnie był postacią taką raczej mityczną. Należał do tego grona bohaterów, o których czyta się w podręcznikach, o których się słyszało w opowieściach, nauczycieli i w rodzinie. To nie był ten dziadek, któremu się siadało na kolanach, no bo go nie było fizycznie. I to nie był ten dziadek, którego się pytało o radę, z którym rozwiązywało się różne problemy. Dopiero po wielu, wielu latach, kiedy już byłem dorosłym człowiekiem, kiedy zacząłem wertować jego listy pisane na emigracji, których zachowało się ponad 130, kiedy zacząłem czytać jego wspomnienia, to wtedy zrozumiałem, że to był ktoś więcej niż tylko wojskowy, ktoś więcej niż tylko bohater takiej czy innej wojny. To był człowiek głębokiej wiary, co trzeba dzisiaj szczególnie wydaje mi się podkreślić. To był człowiek, który tę istotę polskości czuł całym sobą.
Wnuk generała Tomasz Podgórski podkreśla, że dziadka udało się ściągnąć do Polski po 60 latach od jego śmierci i kilkudziesięciu latach starać i prowadzenia procedur z tym związanych.
– To jest niejako wydarzenie, które było celem naszych poczynań. Cieszymy się, że doszło do szczęśliwego skutku. Wiele ludzi i instytucji nam pomogło. I przede wszystkim palec Boży z góry. Generalnie to są dosyć trudne procedury, no bo wiadomo, angielskie urzędy mają swoje wymogi. Poza tym to jakiś czas było w ogóle nierealne, z uwagi na postawę naszej rodziny względem władz PRL-u. Dzięki Bogu udało się nam to zamknąć szczęśliwie. Jest to powód do dumy, satysfakcja i pewna ulga, że to się udało doprowadzić do szczęśliwego końca. Jak mówią łacińskie porzekadło „finis coronat opus”, więc można tak to tutaj podsumować właściwie tą sentencją.
W uroczystościach ponownego pochówku generała Gizy uczestniczyli przedstawiciele władz państwowych i lokalnych, służb mundurowych. Szczególny hołd złożyli mu też reprezentanci jednostek wojskowych, organizacji czy szkół, którym patronuje Józef Giza.
Dodajmy, że po Mszy św. w bazylice św. Małgorzaty ulicami Nowego Sącza przeszedł kondukt pogrzebowy na osiedle Helena. Tam przy salwach szczątki generała zostały złożone do rodzinnego grobu.
Życiorys:
Józef Giza urodził się 3 marca 1887 r. w Dąbrówce Polskiej koło Nowego Sącza, zmarł 16 sierpnia 1965 r. w Londynie. Był absolwentem c.k. Gimnazjum I Wyższego im. Jana Długosza w Nowym Sączu. Przez całe życie pozostawał silnie związany z rodzinną Sądecczyzną.
Służbę wojskową rozpoczął w 1910 r. w armii austro-węgierskiej, w 20. Pułku Piechoty w Krakowie. Podczas I wojny światowej walczył na frontach serbskim, rosyjskim i włoskim. W październiku 1918 r. uczestniczył w przejmowaniu władzy z rąk austriackich w Tarnowie. Następnie wstąpił do Wojska Polskiego. W czasie wojny polsko-bolszewickiej brał udział m.in. w wyprawie kijowskiej i walkach na Polesiu. We wrześniu 1920 r. awansował do stopnia kapitana.
W latach 1918–1927 służył w 1. Pułku Strzelców Podhalańskich w Nowym Sączu, pełniąc funkcje dowódcy kompanii, adiutanta pułku oraz dowódcy batalionów. W latach 1927–1931 dowodził 6. Batalionem Korpusu Ochrony Pogranicza „Iwieniec”, następnie był zastępcą dowódcy 82. Pułku Piechoty w Brześciu nad Bugiem (1931–1932) oraz 2. Pułku Strzelców Podhalańskich w Sanoku (1932–1935). W latach 1935–1938 dowodził 3. Pułkiem Strzelców Podhalańskich w Bielsku, a następnie Górnośląską Brygadą Obrony Narodowej w Katowicach (1938–1939). Podczas kampanii wrześniowej 1939 r. pełnił funkcję dowódcy piechoty dywizyjnej 55. Dywizji Piechoty, uczestnicząc w walkach na Górnym Śląsku i Lubelszczyźnie.
Pożegnalne zdjęcie płk. Gizy z kadrą po zdaniu dowództwa 3. Pułku Strzelców Podhalańskich w Bielsku (czerwiec 1938 r.)
Po klęsce wrześniowej uniknął niewoli i przedostał się na Węgry, gdzie został internowany. Po zwolnieniu z obozu działał w polskim przedstawicielstwie wojskowym w Budapeszcie. W maju 1940 r., zagrożony aresztowaniem, dotarł do Francji, skąd w czerwcu ewakuował się do Wielkiej Brytanii. W sierpniu 1940 r. objął dowództwo 5. Brygady Kadrowej Strzelców, a następnie pełnił funkcje związane ze szkoleniem żołnierzy, m.in. komendanta Kursu Unitarnego, przekształconego później w Centrum Wyszkolenia Piechoty.
W 1942 r. został skierowany na Bliski Wschód, gdzie objął dowództwo 4. Brygady Strzelców, przekształconej następnie w 5. Wileńską Brygadę Piechoty. We wrześniu 1943 r. został komendantem Centrum Wyszkolenia Armii. W 1944 r. objął dowództwo 7. Dywizji Piechoty, z którą znalazł się we Włoszech. 25 września 1944 r. awansował do stopnia generała brygady. W sierpniu 1945 r., ze względu na pogarszający się stan zdrowia, został zwolniony z dowodzenia dywizją. W kolejnych latach leczył się we Włoszech i Egipcie. W styczniu 1947 r. przeniesiono go do rezerwy.
W styczniu 1948 r. powrócił do Wielkiej Brytanii. 16 sierpień1949 r. został zdemobilizowany i przeniesiony w stan spoczynku. Osiadł w Londynie, gdzie angażował się w działalność polskich organizacji emigracyjnych i kombatanckich. Zmarł 16 sierpnia 1965 r. i został pochowany na londyńskim cmentarzu Gunnersbury.













