Sezon dla pszczelarzy z Małopolski był bardzo trudny – ocenia członek Małopolskiego Związku Pszczelarskiego, Wojciech Kołodziej. Organizacja zrzesza mniejsze i większe pasieki znajdujące się w Beskidzie Sądeckim, Wyspowym i Niskim, ale też na Pogórzu i w Gorcach.
Zbiory miodu, niezależnie od gatunku, nie były w tym roku wielkie. Miała na to wpływ przede wszystkim kapryśna pogoda – dodał Wojciech Kołodziej.
– Momenty, w których rozwijają się dane pożytki, czyli kwitną na przykład wierzby, my wtedy możemy wiedzieć jakiego miodu możemy się spodziewać. Ale natura została zachwiana poprzez właśnie niedobory wody, nadmiary słońca, dziwne zimne noce, a tu już zaraz tropikalne noce, wcześniej jeszcze jakieś anomalie pogodowe na wiosnę. Generalnie klimat się zmienia i to zmienia się w drastycznym tempie.
To nie oznacza jednak, że ceny miodu w tym roku znacznie się zwiększą.
Wynika to z tego, że na półki polskich supermarketów trafiają tanie zagraniczne produkty. Choć te pod względem składu są gorsze od tych regionalnych, to są często wybierane przez konsumentów.
W związku z tym pszczelarze niewielkich pasiek mimo tego, że ponoszą duże koszty produkcji miodu, nie mogą znacząco podnieść cen.
Posłuchaj całej rozmowy o sezonie pszczelarskim:














