Zobacz zdjęcia:
Misjonarz z Boliwii ks. Jan Baran opowiedział o wyzwaniach związanych z pracą duszpasterską w tym kraju. Kapłan pochodzący z Wielogłów w diecezji tarnowskiej był gościem spotkania nowosądeckiego Klubu Dobrze Nastawionych, czyli sympatyków Radia RDN Nowy Sącz.
W rozmowie z naszą redakcją podkreślił, że pracuje w parafii, która obejmuje teren wielkości Małopolski.
– Teren jest duży, jestem sam na tej placówce. Na dojazdy do kaplic czasami to nawet do 3 godzin trzeba poświęcić, żeby dojechać tylko do jednej wioski, żeby odprawić Mszę świętą. Te Msze święte w takich dalszych wioskach są w zasadzie 4 razy w roku, 5 razy w roku, więc brak dostępności do Mszy świętej, do sakramentów dla tych ludzi powoduje to, że ta katecheza i przygotowanie do sakramentów jest słabe. No na tyle robimy, na ile możemy, ale to jest brak kapłanów na tym terenie misyjnym. Powoduje to, że ci ludzie przyjdą na Mszę świętą, ale ta Msza święta jest bardzo rzadko, więc nie wszyscy dobrze też umieją nawet uczestniczyć w tej Mszy świętej.
W wioskach są też katechiści, którzy pomagają księżom w ewangelizacji. Wyzwaniem jest też przekonanie ludzi do Kościoła katolickiego, bo w Boliwii są też wspólnoty protestanckie.
W przypadku chorób ludzie szukają też pomocy u lokalnych czarowników, a służba zdrowia jest tam na niskim poziomie – mówił ks. Jan Baran.
Rozmowa z ks. Janem Baranem:

































