Opuszczony budynek dworca w Żabnie mógłby zyskać nowe życie, wraz z przywróceniem linii kolejowej z Tarnowa do Szczucina. Gmina nie zamierza odkupywać budynku, ale toczą się rozmowy z PKP na temat innych możliwości wykorzystania tej przestrzeni.
Zabytkowy budynek pochodzi z 1906 roku, od lat jest pustostanem i wymaga remontu. PKP informowało wcześniej, że jeśli gmina nie będzie zainteresowana przejęciem dworca, to spółka rozważy sprzedaż budynku na cele komercyjne.
Jak mówił w audycji Słowo za Słowo burmistrz Żabna Tomasz Kijowski, PKP oczekuje wykonania w budynku m.in. toalet i miejsca na biletomat, a resztę przestrzeni mogliby zagospodarować prywatni przedsiębiorcy.
Według burmistrza, w tym miejscu sprawdziłaby się kawiarnia lub restauracja.
-Nie ma mowy o kupowaniu budynku dworca. Rozmawialiśmy z przedstawicielami PKP, którzy za takie rzeczy odpowiadają i są skłonni nawet to miejsce dzierżawić, albo oddać za symboliczne pieniądze, pod warunkiem, że my ten dworzec zaadaptujemy, zmodernizujemy i udostępnimy część, która jest im potrzebna. Nasz dworzec ma 240m2, przewoźnik oczekuje od nas, żebyśmy tam zrobili ogólnodostępną toaletę, miejsce postojowe pod wiatą i biletomat. Resztę można by było zagospodarować. My, jako administracja gminy, na razie nie myślimy o przejęciu, natomiast rozesłaliśmy taką wiadomość do przedsiębiorców, że jest możliwość skorzystania z tego. Mogłaby tam powstać piękna restauracja, można też zagospodarować teren na zewnątrz.
Ponowne uruchomienie 'Szczucinki’ wymusiłoby też przebudowę siatki dróg w pobliżu torów. Jak przekazał Tomasz Kijowski, na drogach gminnych i powiatowych mogłyby pojawić się rogatki, natomiast konieczne byłoby zlikwidowanie dróg dojazdowych do gruntów rolnych, które krzyżują się z torami.
-Zaproponowane są cztery miejsca przystankowe w miejscu dawnych stacji kolejowych. Miałyby powstać na Fiuku, w Żabnie, w Łęgu i w Łukowej. Jest problem z ograniczeniem liczby przejazdów przez tory. Chodzi o to, żeby jak najwięcej tych przejazdów ograniczyć, w szczególności przejazdów do pól rolnych. Drogi powiatowe czy gminne zostaną, natomiast chodzi o ograniczenie dojazdów do pól. Zostaną utworzone drogi równoległe do torów, żeby móc dojechać do pól tymi drogami. Celem jest bezpieczeństwo.
Burmistrz odniósł się też do obaw, że mieszkańcy regionu, którzy do Tarnowa dojeżdżają własnymi samochodami lub autobusami, nie będą chcieli korzystać z pociągu. Tomasz Kijowski przyznał, że takie głosy pojawiają się m.in. na zebraniach wiejskich, jednak jest przekonany że z połączenia skorzystają osoby, które chcą dostać się do Krakowa, Rzeszowa lub innych większych miast.
-Mamy 20 miejscowości i z reguły jak o tym rozmawiamy, to każdy mówi, że kolej będzie wozić powietrze i podchodzą do tego pomysłu z powątpiewaniem. Wszystko zależy od tego, kto potrzebuje i gdzie potrzebuje się dostać. Może powstać świetny węzeł przesiadkowy, gdzie wysiadamy w Tarnowie, mamy 3-4 minuty na przejście na inny peron i wsiadamy w pociąg do Krakowa czy do Rzeszowa. Jeśli zaczniemy podróż w Żabnie na stacji kolejowej, to w ciągu godziny możemy wysiąść w centrum Rzeszowa czy Krakowa. Ważne jest to, że zmieniono pierwszy etap i jest plan, że linia powstanie nie od Żabna do Tarnowa, tylko od Dąbrowy Tarnowskiej do Tarnowa. Planowany czas przejazdu to 28 minut z Dąbrowy do Tarnowa.
Aktualne plany określają prędkość maksymalną pociągu na linii z Tarnowa do Dąbrowy Tarnowskiej na 80 km/h. Burmistrz przekazał, że jeśli Urząd Marszałkowski wesprze finansowo budowę dróg równoległych do torów, to Polskie Linie Kolejowe będą mogły uruchomić pociągi od grudnia 2028 roku.
Szczucinka coraz bliżej. Na razie wycinają drzewa, sprawdzają tory i planują nowe przystanki















