Tereny zielone skutecznie chronią przed upałem – wynika z badań przeprowadzonych przez wykładowcę Akademii Tarnowskiej.
Agnieszka Lisowska-Lis z Katedry Automatyki, Robotyki i Inżynierii Elektrycznej z kamerą termowizyjną sprawdziła, do jakich temperatur podgrzewały się różne miejsca i przedmioty w przestrzeni Tarnowa.
Badania zostały przeprowadzone w poniedziałek, 29 czerwca, kiedy słupki rtęci w mieście sięgały 40 kreski.
Tego dnia nawierzchnia tarnowskiego rynku miała aż 44 stopnie Celsjusza. O ponad 10 stopni mniej było za to pod renesansowymi kamienicami – schronienie przed upałami mogły dać podcienia w centrum Tarnowa.
Na placu im. Jana Szczepanika trawnik znajdujący się w cieniu drzewa był niemal o 10 stopni chłodniejszy od pobliskiego chodnika. Temperatura chodnika osiągnęła aż 53,6 stopnia Celsjusza, podczas gdy w koronie drzewa wynosiła około 38,5 stopnia.
Dla porównania, woda w fontannie miała około 34,2 stopnia. Także otoczenie fontanny silnie się nagrzewało. Murek wokół niej osiągał temperaturę przekraczającą 50 stopni Celsjusza.
Jak wynika z badań Agnieszki Lisowskiej-Lis, pomiary wyraźnie pokazują, że drzewa i tereny zielone skutecznie ograniczają skutki miejskich upałów, tworząc miejsca, w których temperatura jest znacznie niższa niż na rozgrzanych powierzchniach betonowych i asfaltowych.














