Ratownicy medyczni walczyli o trzyosobowe obsady w karetkach ze względu na swoje bezpieczeństwo. Po pół roku od zwiększenia liczby takich zespołów okazuje się, że są one nieopłacalne finansowo, a konkretnie niedoszacowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Organy prowadzące aż czterech jednostek w Małopolsce wnioskują o zmniejszenie części składów karetek do dwuosobowych. W gronie wnioskodawców jest też Sądeckie Pogotowie Ratunkowe.
Zamiast trzech ratowników, tylko dwóch w karetkach stacjonujących w Nowym Sączu. O takie zmniejszenie obsady w dwóch Zespołach Ratownictwa Medycznego należących do Sądeckiego Pogotowia Ratunkowego zawnioskowały władze powiatu nowosądeckiego do wojewody małopolskiego. Powodem są… pieniądze – mówi jasno starosta Tadeusz Zaremba. Stawki dofinansowań, które są w umowach z NFZ obowiązujących od początku tego roku, są zbyt niskie i sprawiają, że utrzymanie karetek z większą obsadą osobową generuje straty.
– Trzyosobowe zespoły, jak najbardziej, tylko niech będzie finansowanie odpowiednie, aby to utrzymać, a nie, że stwarzamy trzyosobowe zespoły, które się bardzo przydają oczywiście, natomiast jesteśmy cały czas na stracie. Więc jak mówimy, po pierwszym kwartale, potem będą kolejne regulacje płacowe, przy których nie będzie to uwzględnione, no to w tym momencie zaczynamy generować coraz większe straty i te straty będą generowane we wszystkich podstacjach, które mają trzyosobowe zespoły i cały czas tylko o to chodzi.
Starosta podkreśla, że wniosek miał być sygnałem, aby stawki za dobę pracy karetki trzyosobowej zostały lepiej oszacowane.
Warto tu zauważyć, że NFZ finansuje Zespoły Ratownictwa Medycznego typu P na podstawie jednolitej dobowej stawki ryczałtowej obowiązującej od 1 stycznia, czyli od momentu, gdy znacznie przybyło w całym kraju karetek z trzema ratownikami, które zastąpiły karetki z dwoma ratownikami. – I tu pojawia się problem – podkreśla Andrzej Bodziony dyrektor Sądeckiego Pogotowia Ratunkowego.
– Różnica pomiędzy zespołem trzyosobowym a dwuosobowym za dobokaretkę jest około tysiąca złotych, więc to tysiąc złotych w żaden sposób na dzisiaj nie pokrywa kosztów osobowych nawet pracowników zatrudnionych w sądeckim pogotowiu ratunkowym na tej trzyosobowej karetce.
Sądeckie Pogotowie Ratunkowe wystąpiło o zamianę dwóch 3-osobowych ZRM stacjonujących w Nowym Sączu. Jeden z nich dyżuruje przez 24 godziny na dobę, a drugi przez 12 godzin. Wojewoda wniosek jednak odrzucił – dodaje dyrektor Bodziony.
– Wojewoda odpowiedział, że w pierwszym okresie funkcjonowania umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia nie praktykuje się zmiany takowych umów. Natomiast drugi argument, który został podniesiony przez pana wojewodę i przez Narodowy Fundusz Zdrowia jest taki, że NFZ nie stwierdził nieprawidłowości polegających na zapewnieniu obsady w trzyosobowych zespołach. Tak, nie stwierdził, bo my zapewnialiśmy stuprocentową obsadę. Gdybyśmy jej nie zapewniali, to bylibyśmy obciążani karami umownymi i to byłby jeszcze gorszy skutek finansowy dla Sądeckiego Pogotowia Ratunkowego.
Wiadomo też, że wojewoda podobnie argumentował odrzucone wnioski pozostałych małopolskich stacji pogotowia ratunkowego, bo z podobną prośbą zgłosiły się do niego jednostki z Gorlic, Bochni i Niepołomic. Jedynie w przypadku Uścia Gorlickiego wniosek został uwzględniony.
Na razie organy zarządzające pogotowiem ratunkowym muszą czekać na 1 lipca. Wtedy Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji ma przedstawić nową stawkę za dobokaretkę, która jeśli będzie wyższa może sprawić, że prowadzenie 3-osobowych Zespołów Ratownictwa Medycznego typu P będzie bardziej opłacalne.
Dodajmy, że umowa na finansowanie ZRM-ów w województwie małopolskim została zawarta pomiędzy NFZ a Sądeckim Pogotowiem Ratunkowym na okres do 31 grudnia 2035 r. Tak samo wyglądają umowy pozostałych dysponentów w Małopolsce. To oznacza, że bez zgody wojewody małopolskiego lub wprowadzenia innych znaczących zmian w systemie ratownictwa medycznego karetki z 3 ratownikami medycznymi wciąż będą jeździć po Sądecczyźnie.
Zwróćmy też uwagę, że od 1 stycznia Sądeckie Pogotowie Ratunkowe ma też 3-osobowy zespół w Grybowie, ale w tym przypadku wniosku o zmniejszenie obsady nie składano, bo jak tłumaczy dyrektor w dyżury zaangażowana jest tu duża liczba kobiet ratowników, dla których praca w mniejszych zespołach wiąże się z dużo większym obciążeniem.
Przypomnijmy również, że zwiększenie liczny 3-osobowych zespołów w Polsce od 1 stycznia była związana z tragiczną śmiercią ratownika medycznego w styczniu 2025 roku w Siedliskach, który został ugodzony nożem przez pacjenta. Środowisko ratowników medycznych podkreślało, że praca w 3-osobowych zespołach jest dla nich bardziej bezpieczna, bo taka załoga karetki rzadziej jest atakowana i łatwiej jest jej obronić w razie zagrożenia.














