Gminy Stary Sącz, Korzenna i Nawojowa w konflikcie z Sądeckimi Wodociągami. Sprawa trafi do sądu? [ZDJĘCIA]

Zobacz galerię zdjęć:

Gmina Stary Sącz prowadzi batalię z Sądeckimi Wodociągami o podłączenie do sieci nowych bloków przy ul. Podegrodzkiej i w innych częściach miasta. Do samorządu dołącza też część gmin, które także są udziałowcami w spółce. Padają oskarżenia o niesprawiedliwe taryfy i i złe zarządzanie spółką. Sądeckie Wodociągi odpowiadają, że muszą dbać o finanse i wprowadzać nowe zasady, które nie obciążą mieszkańców Nowego Sącza.

Pomiędzy udziałowcami spółki Sądeckie Wodociągi dzieje się źle już od pewnego czasu. Oprócz Nowego Sącza są w niej gminy Kamionka Wielka, Stary Sącz, Korzenna i Nawojowa. Te trzy ostatnie czują się coraz gorzej traktowane od momentu, kiedy większościowym udziałowcem jest miasto Nowy Sącz.

Podmiejskie gminy twierdzą, że latami włożyły w infrastrukturę swój duży wkład finansowy i chcą teraz z tego korzystać. Czara goryczy została przelana na ostatnim Walnym Zgromadzeniu Wspólników Sądeckich Wodociągów.

Jak ujawnia burmistrz Starego Sącza Jacek Lelek, od prawie roku gmina nie może dojść do porozumienia w sprawie podłączenia do sieci nowych domów w Gołkowicach Dolnych oraz bloków SIM przy ul. Podegrodzkiej w Starym Sączu. Do tych ostatnich już w lipcu mają wprowadzić się lokatorzy.

– 104 mieszkania, w których za chwilę będzie mieszkało nawet 300 ludzi, czyli gotowych klientów do podpięcia. I co po roku debat, rozmów i wymieniania się korespondencją zaproponowano? Żebyśmy wybudowali na naszej sieci w okolicach ronda studzienkę pomiarową, doprowadzili do niej prąd, nie wiem czemu taka kuriozalna rzecz, skoro liczniki działają bez prądu. Chyba po to, żeby było trudniej. I Sądeckie Wodociągi będą sprzedawały nam wodę hurtowo.

Jacek Lelek dodaje, że gotowy przyłącz do magistrali wodociągów, który wybudowała gmina Stary Sacz, Sądeckie Wodociągi mogłyby wykupić za 37 tys. złotych, lub dzierżawić kosztem 800 zł rocznego podatku.

Prezes Sądeckich Wodociągów Jerzy Szczecina twierdzi, że od 2025 roku przygotowana jest umowa, aby woda była sprzedawana po nowych zasadach, czyli hurtowo. Według prezesa spółka dzierżawiąc gminne elementy wodociągu ponosi niepotrzebne koszty.

Samorządy Korzennej, Nawojowej oraz Starego Sącza zarzucają też spółce, że ta chce wprowadzić nową taryfę, według której ościenne gminy będą płacić więcej niż miasto Nowy Sącz.

Jak mówi wójt gminy Korzenna Leszek Skowron, celem powstania spółki było wspólne działanie. Inwestycje prowadzone przez samorządy miały dać konkretne cele.

– W większej skali miały być bardzo racjonalne i bezpieczne dla wszystkich mieszkańców. Oczywiście podstawowym elementem było też to, że jest jeden system hydrauliczny, więc cena wody w całym systemie miała być jednakowa.

Gminy budowały sieć wodociągów za swoje pieniądze, teraz chcą, aby z niej korzystać na dogodnych zasadach.

Według prezesa Sądeckich Wodociągów Jerzego Szczeciny, te zasady nie były sprawiedliwe, bo spółka ma różne straty finansowe na sieci w różnych gminach. W związku z tym ich mieszkańcy powinni tam płacić taryfę według nowych, niejednolitych dla wszystkich samorządów wyliczeń.

– W związku z tym, że zgromadzenie wspólników podjęło uchwałę o wycofaniu uchwały, dotyczącej jednolitej taryfy stwierdziłem, że jest to najbardziej sprawiedliwe rozwiązanie, bo każdy płaci za swoje i stąd są te wszystkie problemy i ocena zarządu przez wspólników.

Jerzy Szczecina uważa, że zmiany, które spółka chce wprowadzić są bardziej sprawiedliwe, niż te które powstały za poprzedniego zarządu.

Włodarze gmin Stary Sącz, Korzenna i Nawojowa przedstawili też na konferencji w Starym Sączu szereg innych swoich zastrzeżeń po ostatnim Walnym Zebraniu Wspólników spółki Sądeckie Wodociągi. Mówili o zwalnianiu kompetentnych ludzi, wyprzedaży majątku spółki, czy braku inwestycji. Dominującym zarzutem były jednak braki przyłączy oraz propozycje nowej taryfy.

Jak mówi wójt gminy Nawojowa Stanisław Kiełbasa, źle w spółce miało zacząć się dziać po zmianach władzy w Sądeckich Wodociągach.

– Ta zmiana władzy oceniła, że w spółce jest Bizanjcum i należy to zmienić. Proszę Państwa, dzisiaj za to mamy stan taki, jaki mamy i bardziej mi to przypomina Stajnię Augiasza.

Prezes spółki Sądeckie Wodociągi Jerzy Szczecina, odnosząc się do zarzutów powiedział, że dopiero teraz spółka wychodzi na prostą i ma zyski. Jak twierdzi, w wielu działach trzeba było szukać oszczędności, czy weryfikować podpisane umowy i działania.

Prezes odniósł się chociażby do sprzedaży przez spółkę 4 z 49 pojazdów, które ta ma na stanie.

– Stwierdzono, że po pierwsze, one nie są potrzebne spółce, ich efektywność wykorzystania to były przebiegi od 1000 do 1500 km rocznie, a po drugie to są już stare samochody wysłużone, które tylko generowały koszty, związane z utrzymaniem tego taboru.

Zarówno Sądeckie Wodociągi, jak i trzy sądeckie gminy pozostają przy swoich stanowiskach i podtrzymują wzajemne zarzuty. Burmistrz Starego Sącza ma nadzieję, że uda się przede wszystkim dojść do szybkiego porozumienia w sprawie przyłączy sieci do nowych, starosądeckich bloków i domów. Prezes Sądeckich Wodociągów twierdzi, że gotowy jest projekt umowy, którą trzeba tylko podpisać, ale gmina jej nie akceptuje.

Jacek Lelek apeluje o rozwiązanie tej sprawy, bo w tle są konkretne mieszkania, do których chcą wprowadzić się konkretni ludzie. Stwierdził, że nie da się znaleźć logicznych przyczyn takiego działania spółki, a jeśli sprawy nie uda się załatwić inaczej, skończy się ona w sądzie.

Exit mobile version