Zespół Kraków Street Band uważa, że został oszukany przez Miejski Ośrodek Kultury w Nowym Sączu. Chodzi o koncert, który muzycy zagrali w sali widowiskowej przy Al. Wolności. Jak odpowiada na to MOK?
Zespół Kraków Street Band poinformował na Facebooku, że kilka dni przed koncertem MOK przekazał, że bilety słabo się sprzedają – w liczbie 30 – 40 – i zaproponował aneks do umowy, który miał obniżać wynagrodzenie o około połowę. Muzycy się na to zgodzili. Jak relacjonują, po przyjeździe do Nowego Sącza okazało się, że sprzedało się co najmniej około 150 biletów, a ta liczba miała nie obejmować wejściówek kupionych zaraz przed koncertem.
Zdaniem zespołu, MOK nie zgodził się na propozycję powrotu do pierwotnych ustaleń. Koncert się odbył, a dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury miała później nie odbierać telefonów i nie odpowiadać na maile wysłane w celu wyjaśnienia zamieszania.
Pojawiło się za to oświadczenie szefowej MOK-u Małgorzaty Gułowskiej. Czytamy w nim między innymi, że jednostka jest finansowana z pieniędzy publicznych i dąży do uzyskania jak najbardziej korzystnych warunków cenowych. Zainteresowanie wydarzeniem jest jednym z kryteriów ustalania wysokości wynagrodzenia dla artysty.
Jednostka poinformowała, że po negocjacjach wynagrodzenie dla zespołu Kraków Street Band wyniosło 7 tysięcy złotych i zostało wypłacone. Kwota ta miała odzwierciedlać zainteresowanie koncertem na dzień jego ustalenia.
Dyrektor Gułowska napisała też, że muzycy próbują obarczyć MOK i władze Nowego Sącza za skutki zaniechań lub podjętych decyzji biznesowych.














