Przedstawiciele sektora ochrony zdrowia alarmują, że brak działań naprawczych doprowadzi do zapaści systemu, szczególnie w mniejszych miastach, oddalonych od dużych ośrodków.
Poseł Prawa i Sprawiedliwości Wiesław Krajewski w porannej rozmowie Słowo za Słowo zwracał uwagę, że w akcję protestacyjną zaangażowało się nie tylko kierownictwo i organy prowadzące szpitali, ale także personel medyczny.
-Trzeba docenić to, że nie jakaś grupa zawodowa w szeroko rozumianym systemie służby zdrowia protestuje, tylko protestują wszyscy – pielęgniarki, personel medyczny, kierownictwo. Oczywiście, solidaryzujemy się z tymi protestami, natomiast wszystko jest w rękach obecnego rządu, który z miesiąca na miesiąc doprowadza do tragicznych sytuacji – ograniczanie badań, dostępności do usług medycznych.
Według posła Krajewskiego, rząd Zjednoczonej Prawicy mierzył się z poważniejszymi zagrożeniami, jak pandemia koronawirusa i wybuch wojny w Ukrainie, a system ochrony zdrowia działał lepiej, niż obecnie.
-W tych trudnych czasach pandemii koronawirusa, agresji Rosji na Ukrainę, jako większość parlamentarna potrafiliśmy sprostać tym tematom. Dzisiaj, patrząc na te w miarę spokojne czasy, to jest niezrozumiałe i niedopuszczalne, że rząd doprowadził do potężnego deficytu – prawie 600 mld zł w ciągu ostatnich dwóch lat. Wydaje się, że te ogromne środki finansowe, które płacimy w różnego rodzaju daninach, w składce zdrowotnej, powinny wystarczyć na bieżącą działalność ochrony zdrowia. Okazuje się, że kolejnego strumienia środków finansowych obecne władze nie potrafią wykorzystać, żeby Polacy czuli się w Polsce bezpiecznie.
Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych, jako organizator 'Czarnego tygodnia’, wskazywał, że większość szpitali powiatowych kończy rok stratą, ze względu na zaniżone wyceny świadczeń medycznych.
Związkowcy zwracali uwagę, że finansowanie systemu ochrony zdrowia jest zbyt niskie, by sprostać realnym potrzebom pacjentów.














