Ceny paliw szybko idą w górę. Jak oceniają eksperci to najprawdopodobniej efekt wojny na Bliskim Wschodzie. Problem jest odczuwalny również lokalnie i dotyczy kierowców oraz przedsiębiorców, których biznesy opierają się na transporcie. Paliwo szybko znika, a czasami nawet go brakuje – tak jak stało się to w Limanowej.
Mieszkańcy regionu odczuwają skutki podwyżki cen paliw. Cyfry na pylonach stacji benzynowej zmieniają się czasem nawet dwa razy dziennie. Zdarzyły się też takie momenty, gdy ceny zupełnie zniknęły. Tak było w środę (4.03) po południu w Limanowej na dwóch stacjach, w których zabrakło oleju napędowego.
– Po prostu dystrybutory były nieczynne, nie dało się nic zatankować. Widać, że ludzie kupują na zapas, bo brakowało na którejś stacji paliwa – relacjonują nam mieszkańcy, którzy tankowali w czwartek (5.03) w Limanowej paliwo.
Sytuacja była jednak sporym zaskoczeniem, bo od początku konfliktu na Bliskim Wschodzie rząd i spółki strategiczne zapewniały, że paliwa w Polsce nie zabraknie. Wygląda jednak na to, że była to tylko chwilowa przerwa związana z tym, że kierowcy masowo ruszyli na stacje i wypełniali nie tylko baki, ale też kanistry na zapas. Mieszkańcy nie ukrywają jednak tego, że obawiają się dalszych podwyżek.
– Ponad 7 złotych mamy już za diesla. Bywało więcej, ale to jest już dużo. Jak zwykle podwyżka musi być, ale myślę, że ceny naciągane są sztucznie, bo przecież baryłka ropy nie poszła tak szybko w górę. Cena się zmieniła, ale uważam, że zupełnie niepotrzebnie. Ja tankuję tylko na bieżąco, nie na zapas. Chociażby 8 złotych kosztowało paliwo to co zrobimy? Jakoś przecież trzeba jeździć.
Niestety ta jazda tania prawdopodobnie nie będzie. Z danych portalu e-petrol wynika, że średnia cena benzyny w Polsce już wzrosła o 25 groszy za litr, o 41 groszy podrożał średnio litr oleju napędowego. Ekspert tego portalu Jakub Bogucki mówi dla Informacyjnej Agencji Radiowej, że w najbliższym czasie ceny nadal będą rosły.
– Dalszy ciąg podwyżek chyba przed nami, nawet jeśli teraz mamy do czynienia z lekką korektą w notowaniach międzynarodowych.
Z kolei ekspertka firmy Reflex Urszula Cieślak w wypowiedzi dla IAR oceniła, że szczególnie mocno podwyżkę cen odczują kierowcy aut z silnikiem diesla.
– Olej napędowy jest importowany m.in. z krajów Zatoki Perskiej. W związku z tym problemy, które dzisiaj obserwujemy w tamtym regionie wpływają na tak znaczący wzrost cen oleju napędowego
– wyjaśniła.
Na podwyżkach cierpi przede wszystkim branża transportowa, dla której każdy skok oznacza straty.
Ministerstwo Energii wciąż uspokaja, że system energetyczny w Polsce oparty jest na dostawach z wielu źródeł. Z kolei zapasy gwarantują, że paliwa nie zabraknie.














