Lockdown dał się we znaki sadownikom. „Zyski nie pokrywają kosztów działalności”

traktor

Coraz mniej opłaca się być producentem jabłek. Jak twierdzą sądeccy sadownicy, z którymi rozmawialiśmy, koszty często przekraczają zyski.

Sadownicy mają zawsze sporo problemów. Zmiany klimatu dają się we znaki, bo jeśli akurat nie ma suszy, to są gwałtowne zjawiska atmosferycznej jak grad. Standardowo już około maja rolnicy obserwują termometry, obawiając się przymrozków. W tym roku mieliśmy też nadmierne opady.

Dodatkowym problemem był też ubiegły rok, kiedy znacznie ograniczona została możliwość zbytu. – Czas lockdownu dał się branży we znaki – przyznaje Józef Sułkowski, wiceprezes Spółdzielni Rolniczej Ziemi Sądeckiej.

Ceny na rynku są, powiedzmy od 2,39 zł do ponad 3 zł. Gdyby producent otrzymywał na rękę 1,50 zł i trochę parę groszy więcej to byłoby wszystko dobrze, ale tak się nie dzieje. Są to ceny bardzo niskie i w znacznej mierze nie pokrywają kosztów produkcji dla producenta – dodaje.

Nie można zapominać, że bardzo duże są też koszty produkcji. Jak wskazuje Jan Dziedzina, wójt gminy Łącko, całoroczna pielęgnacja sadów sięga nawet 100 tys. złotych.

Ogromny wkład finansowy, przy równoczesnej niepewności co do zysków coraz bardziej zniechęca do działalności w branży – twierdzi wójt.

Wcale nie przesadziłem, wskazując taką cenę, bo mówię to o tym, aby pokazać skalę, z czym sadownicy muszą się zmagać, bo przecież oprócz tych potencjalnych 100 tysięcy, które muszą mieć na paliwo, na różnego rodzaju środki, które w daleko idącym uproszczeniu zwane są opryskami. Pasuje też, żeby mieli z czego godnie żyć, utrzymać swoje dzieci – dodaje Jan Dziedzina.

Te dylematy powodują, że coraz mniej młodych decyduje się utrzymywać z sadownictwa, nawet jeśli mieliby możliwość przejęcia gospodarstwa od swoich rodziców.

Praca to niełatwa, co przyznają handlujący. Pani sprzedająca jabłka na rynku maślanym w Nowym Sączu uważa, że cena nie jest zła, ale w porównaniu z kosztami produkcji mogłaby być większa.

Jest jeszcze w miarę. 2,50 zł to już jest taka konkretna tych jabłek starych, chociaż mogłaby być 3 złote, bo jednak koszta są. Trzeba się urobić i chłodnia też za darmo nie chodzi, bo cały czas prąd czerpie.

Można więc podsumować, że każdy rok jest inny i niesie z sobą jakie problemy dla hodowców. O ile ten będzie raczej w jabłka obfitował, to z kolei pojawia się wspomniany problem ich zbytu, co też powoduje szybką obniżkę i cen. Będziemy obserwować ceny jabłek i nie tylko, bo przypomnijmy, że na naszych placach pojawiły się już truskawki.

Exit mobile version