Rak piersi może powrócić nawet po kilkunastu latach, ale to nie oznacza końca

Rak piersi nie zawsze kończy się wraz z zakończeniem leczenia. U części kobiet choroba powraca po kilku latach, a czasem nawet po kilkunastu, przybierając postać przerzutów do innych narządów.

Ta informacja nie musi jednak oznaczać rezygnacji z planów i codziennego życia. O tym, jak odnaleźć się w takiej sytuacji i dlaczego tak ważne jest wsparcie bliskich, w audycji Bez Skierowania opowiedziała kobieta, która od czterech lat żyje z chorobą rozsianą.

Elżbieta Rogozińska-Bień po 15 latach od pierwszej diagnozy, trudnego leczenia i pokonania choroby dowiedziała się, że nowotwór powrócił w postaci przerzutów do opłucnej i kości.

Na antenie RDN apelowała do innych kobiet o czujność onkologiczną i o to, by w takich sytuacjach nie poddawać się, bo jak podkreślała, z przerzutami można żyć wiele lat, tak jak z innymi chorobami przewlekłymi, ale trzeba się poddać terapii.

– Trzeba się zabrać za siebie i zacząć się leczyć. Nie trzeba panikować, nie trzeba wpadać w jakieś depresyjne stany. Tym bardziej, że teraz choroba nowotworowa, podobnie jak pierwotny rak piersi, czy później te wznowy, te przerzuty do innych narządów, to jest choroba przewlekła. To nie jest choroba, która atakuje znienacka i prowadzi do śmierci. Są przykłady i lekarze też to mówią, że z rakiem, z nawrotem raka piersi, żyje się wiele, wiele lat.

Elżbieta Rogozińska-Bień mówi, że ważne jest nie tylko leczenie, ale również obecność najbliższych. Jak podkreśla, nie warto zamykać się z diagnozą w samotności i odsuwać od siebie rodziny.

Dla każdej kobiety informacja o przerzutach oznacza kolejne trudne doświadczenie. Pani Elżbieta wspomina moment kiedy sama dowiedziała się, że choroba wróciła.

– No niestety, to jest szok. I te kobiety, które tego doświadczyły, dobrze to wiedzą. Mówi się, że większym szokiem nawet jest ta wznowa, o której się dowiadujemy, niż wiadomość o tym pierwszym, pierwotnym raku. W tym szpitalu, jak się dowiedziałam w Zakopanem, to był oczywiście szok. Usiadłam, patrzyłam na ten wypis. Córka po mnie jechała, przyjechała, nie chciałam jej tak od razu oczywiście martwić. Mamo, jakie są wyniki, co jest? No i powiedziałam 'Musimy córciu walczyć’.

Pani Elżbieta korzysta z terapii celowanej w formie tabletek przyjmowanych w domu oraz regularnie – co 3 miesiące – wykonuje tomografię komputerową. To pozwala utrzymać jej chorobę w ryzach.  

Współczesna onkologia oferuje różne metody leczenia przerzutowego raka piersi. Ich dobór zależy między innymi od biologicznego typu nowotworu, lokalizacji przerzutów i dotychczasowego leczenia. U części pacjentek możliwe jest długotrwałe kontrolowanie choroby, dlatego tak istotne są indywidualne decyzje terapeutyczne i regularna opieka onkologiczna.

Wszystkie audycje Bez Skierowania znajdziesz TUTAJ

Exit mobile version