Sprawa pożaru hurtowni zniczy w Tarnowie, do którego doszło w wakacje ubiegłego roku, rozstrzygnie się w sądzie. Prokuratura, po przeprowadzonym śledztwie, postawiła zarzuty właścicielowi hurtowni.
Jak wyjaśnia rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Tarnowie prok. Mieczysław Sienicki, zarzuty dotyczą nieumyślnego spowodowania pożaru.
– Po przyjściu do pracy, w godzinach rannych, Mieczysław K. rozpalił ognisko na utwardzonym placu w swojej hurtowni. Pozostawił to ognisko bez nadzoru. Po kilku godzinach, na skutek podmuchu wiatru i wysokiej temperatury, doszło do rozprzestrzenienia się ognia najpierw na składowane obok palety ze zniczami, następnie na obiekty magazynowe, taki namiot, a później na magazyny, gdzie były towary składowane przez inne firmy.
Jak przypominał prokurator Sienicki, w akcji gaśniczej uczestniczyło 70 pojazdów Straży Pożarnej, prawie 200 strażaków, a także kilkunastu funkcjonariuszy innych służb. Pożar został całkowicie ugaszony dopiero kolejnego dnia.
– W wyniku tego pożaru spaleniu uległa hala magazynowa, budynek administracyjno-biurowy, także inne obiekty. Straty oszacowano na ponad milion złotych. W rozumieniu prawa karnego jest to mienie wielkich rozmiarów, stąd Mieczysław K. został oskarżony o spowodowanie pożaru w sposób nieumyślny. Będzie odpowiadał przed Sądem Rejonowym w Tarnowie.
Właściciel hurtowni zniczy nie przyznał się do zarzutu, postawionego przez prokuraturę. Prokurator Sienicki dodał też, że właściciel terenu sam został poszkodowany podczas próby ugaszenia ognia i spędził kilka dni w szpitalu.
– Mieczysław K. nie przyznał się do postawionego mu zarzutu, przyczynę pożaru upatruje w innym zdarzeniu, mianowicie twierdzi, że doszło do samozapłonu, a zaprzeczył, że w tym dniu rozpalił ognisko.
Pierwsze posiedzenie w tej sprawie wyznaczono na 20 października.
Za nieumyślne spowodowanie pożaru kodeks karny przewiduje od 3 miesięcy do 5 lat.














