Zamiast dwóch miesięcy wakacyjnego lenistwa – praca, doświadczenie i pierwsze zarobione pieniądze. Blisko setka uczniów szkół prowadzonych przez powiat brzeski skorzystała w te wakacje ze staży u lokalnych pracodawców. Chętnych było znacznie więcej.
Na przyjęcie młodych ludzi pod swoje skrzydła zdecydowało się 41 firm. To dla uczniów nie tylko okazja, by sprawdzić w praktyce wiedzę zdobytą w szkole. Takie doświadczenie może później dać im realną przewagę na rynku pracy.
Jak mówił na antenie RDN Małopolska starosta brzeski Andrzej Potępa, wielu młodych ludzi po zakończeniu stażu dostaje od pracodawców propozycję dalszej współpracy.
– Jest bardzo wiele przykładów, że po takich stażach pracodawcy już sobie wybierają przyszłych pracowników, składają im oferty, więc jest to korzystne i dla tych młodych ludzi, bo w praktyce te swoje umiejętności sobie sprawdzają, ale również dla pracodawców, którzy często borykają się z problemami kadrowymi. A tu młodzi, zdolni ludzie, którzy wchodzą na rynek pracy, więc te staże są niezwykle ważne. Przy tym ci młodzi ludzie sobie też zarobili troszeczkę na tych stażach, bo ponad 2800 zł za taki staż plus zwrot kosztów. Pracodawcy również mają zwrot kosztów tego szkolenia.
Program jest finansowany ze środków europejskich w ramach projektu 'Fachowcy w swojej branży”.
Powiat chce, by szkoły jak najlepiej odpowiadały na potrzeby lokalnych firm. Pomaga w tym działająca od lat rada programowa, w której zasiadają między innymi dyrektorzy szkół, nauczyciele, przedstawiciele Wydziału Oświaty oraz największych pracodawców w regionie. To właśnie tam analizowane jest zapotrzebowanie rynku i przyszłość kształcenia zawodowego.
Starosta wymienił aktualną listę najbardziej potrzebnych specjalistów.
– Zdecydowanie mechatronika, to jest absolutnie numer jeden, ale też i geodezja, logistyka, informatyka, mimo sztucznej inteligencji w dalszym ciągu, czy robotyka. Dzisiaj zakłady są bardzo nowoczesne i potrzebują ludzi, którzy po prostu znają się na tym. Dzięki temu, że stworzyliśmy Branżowe Centrum Umiejętności, które stawia w 75% na praktykę, to przygotowanie takiego młodego człowieka jest na tyle kompleksowe, że on wchodzi do zakładu i zaczyna pracować. Ja mam zwyczaj mówić, że dzięki temu kształcimy do pracy, a nie do Urzędu Pracy.
Takie podejście ma jeden cel – żeby młody człowiek po ukończeniu szkoły nie musiał szukać pracy daleko od domu. Lokalne firmy potrzebują dobrze przygotowanych fachowców i, jak podkreśla starosta, są gotowe ich zatrudniać oraz dobrze wynagradzać.
Co ciekawe, doświadczenie zdobyte jeszcze w szkole procentuje również u tych, którzy decydują się na studia. Zdarza się, że absolwenci szkół powiatowych już na pierwszym roku studiów technicznych podejmują pracę w zawodzie.














