Sytuacja w Grupie Azoty staje się coraz bardziej napięta. Jak informowaliśmy, związkowcy z NSZZ 'Solidarność” ogłosili pogotowie strajkowe, a jeśli zarząd nie spełni ich postulatów, zapowiadają wejście w spór zbiorowy i kolejne działania, nie wykluczając strajku.
Do sprawy odniosła się na antenie RDN Małopolska poseł Prawa i Sprawiedliwości Anna Pieczarka, krytykując sposób zarządzania spółką.
– Mam wrażenie, że rządzący znaleźli sobie tutaj miejsce w naszej Grupie Azoty do tego, żeby zatrudniać swoich znajomych. Ogłaszają redukcje etatów, zwalniają osoby, które pełniły ważne funkcje merytoryczne i techniczne, a jednocześnie tworzone są nowe stanowiska. Ja mam pytanie do prezesa – kiedy ostatnio był w Tarnowie? Pracownicy Grupy Azoty go nie widzą. Czy to jest właściwy człowiek na właściwym miejscu? Chyba nie. Przyjeżdżają osoby z Warszawy, dostają wysokie wynagrodzenia, a przecież powinno się podnosić pensje i utrzymać fachowców, którzy już tu pracują – powiedziała Anna Pieczarka.
Związkowcy przekonują, iż po trzech latach bezskutecznych prób dialogu z zarządem wyczerpali wszystkie możliwości porozumienia. Wśród wspólnych postulatów dla spółek Grupy Azoty znalazły się podwyżki wynagrodzeń, przywrócenie świadczeń pracowniczych, wzmocnienie praw związków zawodowych i przestrzeganie przepisów dotyczących przekazywania informacji. Tarnowska spółka zgłosiła także własne żądania, dotyczące m.in. wyższych dodatków, nagród jubileuszowych, skrócenia czasu pracy i wypłaty zaległej nagrody motywacyjnej.
Pogotowie strajkowe w Grupie Azoty – związkowcy zgłaszają swoje żądania














