Zobacz galerię zdjęć:
W Sanktuarium Świętych Świerada i Benedykta w Tropiu odprawiona została w środę (08.07) Msza Święta w pierwszą rocznicę śmierci bp Władysława Bobowskiego. Wierni modlili się wspólnie z pasterzami diecezji tarnowskiej.
Eucharystii przewodniczył biskup ordynariusz Andrzej Jeż, który zaznaczył, że właśnie w Tropiu, gdzie urodził się biskup Władysław, wszystko się zaczęło. Gorliwość kapłańska została zwieńczona sakrą biskupią, która trwała 50 lat.
– Ksiądz biskup Władysław zawsze był bardzo mocno związany z tym miejscem i ono wyznaczyło rys jego posługi biskupiej. To olbrzymia pokora, relacja do przyrody, mocne więzy rodzinne, poczucie budowania wspólnoty z innymi ludźmi, prostolinijność, otwartość. To jest wciąż podnoszone przez wiernych, którzy wchodzili w ks. biskupem Władysławem w różne relacje, zwłaszcza w okresie jego posługi biskupiej, bardzo długiej, pracowitej, owocnej i oddanej.
Wierni z tutejszej parafii potwierdzili te słowa.
– Złoty człowiek. Pamiętam go jako człowieka uczciwego. On nie był ani pyszny, czy coś. Był w porządku. Jak przyjechał na prom, to przechodził naokoło i z każdym się przywitał.
– Pamiętam, jak byłam dzieckiem, robiliśmy wieniec i w wieńcu prowadziliśmy go na prymicje. On nie pochodził z bogactwa i rozumiał biednych ludzi. Był równym człowiekiem.
– Jak miał tylko możliwość to spowiadał koło domu, gdzie miał prywatną kapliczkę. Bardzo dużo ludzi do niego chodziło i spowiadał kiedy tylko ktoś chciał.
Biskupa Władysława Bobowskiego wspominał też biskup Leszek Leszkiewicz, który towarzyszył mu w ostatnich dniach jego ziemskiej wędrówki.
– Nie zapomnę tej chwili, kiedy już był na szpitalnym łóżku wypadł mu różaniec i znalazł się pod jego plecami, natomiast palce przesuwały paciorki i on cały czas odmawiał ten różaniec. Tak sobie wtedy pomyślałem, że to jest takie upodobnienie się w śmierci do Pana Jezusa, że wszystko już mamy zabrane i że człowiek jest już zdany na ręce Pana Boga i ręce innych ludzi. W tym właśnie jest tajemnica naszego odchodzenia, że upodabniamy się do Pana Jezusa i potrzebne jest takie ogołocenie, żeby po śmierci być już z Panem Jezusem na zawsze.
Biskup Władysław Bobowski zmarł 8 lipca 2025 roku w Tarnowie. Trzy dni później właśnie w sanktuarium w Tropiu odbyła się Msza św. pogrzebowa. Zgodnie ze swoją wolą spoczął na miejscowym cmentarzu.














