Zobacz galerię zdjęć:
Karpacki Związek Pszczelarzy w Nowym Sącz obchodzi swoje 50-lecie. Z okazji złotego jubileuszu na skwerze u zbiegu ulic Broniewskiego i Batalionów Chłopskim zwanym ogrodem motyli odsłonięta została pamiątkowa tablica. To podziękowanie za pół wieku pracy sądeckich pszczelarzy.
Sądecczyzna miodem stoi, więc sądeccy pszczelarze zostali docenieni. Tablica, którą na półwiecze ufundowały władze Nowego Sącza wyraża wdzięczność pszczelarzom za ochronę ekosystemu regionu karpackiego.
Mówił o tym zastępca prezydenta Nowego Sącza, Artur Bochenek.
– Dla tych osób, zaangażowanych w hodowlę pszczół, pozyskiwanie miodu, ale też produktów odpszczelich, należą się ze strony miasta wyrazy szacunku, bo nie trzeba nikomu tłumaczyć, jak ważne są pszczoły i praca pszczelarzy. Jest to kierunek i ukłon wobec Związku Pszczelarzy.
Artur Bochenek przekazał z tej okazji na ręce władz związku Denar Św. Małgorzaty. Odebrał go prezes Karpackiego Związku Pszczelarzy w Nowym Sączu, Piotr Czernecki. Jak mówił, najważniejsze jest to, że doceniona została społeczna praca i zaangażowanie członków związku, którzy na przykład organizują bezpłatne szkolenia pszczelarskie.
– Do dzisiejszego dnia związek funkcjonuje i wszystkie czynności i prace w nim są prowadzone społecznie, a do tego naprawdę trzeba zaangażowania ludzi i oddania swojego prywatnego czasu. Robimy wszystko, aby propagować pszczelarstwo, a to nie tylko chodzi o miód, ale też zapylacze. Pszczoły są niezbędne, nie tylko jeśli chodzi o produkcję miodu, czy produktów pszczelich. Mówi się przede wszystkim o miodzie, ale jest szereg produktów pszczelich, takich jak propolis, mleczko pszczele, czy pyłek pszczeli.
Jak przekazał Piotr Czernecki rok zaczął się dobrze, chociaż przyszły też wiosenne chłody, które uniemożliwiły pożytek z mniszka lekarskiego. W części pasiek pszczoły są też dokarmiane, a w innych nie. Prezes dodaje, że rok zapowiada się raczej dobrze, a ceny miodów też nie powinny być większe, niż w ubiegłym sezonie. To też dlatego, że liczba pszczelarzy nadal jest duża, a to oznacza konkurencję i wybór.
– Mamy około 1700 pszczelarzy, a rodzin pszczelich 49 tysięcy. Zwykle są to pasieki poniżej 60-50-ciu rodzin pszczelich. Niektórzy mają 5 rodzin, 15, 20, a inni 100 rodzin pszczelich, także to wszystko zależy od umiejscowienia tych pasiek. Im bardziej zalesione tereny, tym bardziej pszczelenie jest większe, bo jeśli pokaże się spadź, to pszczelarze jadą w te miejsca, stawiają ule i próbują pozyskać miód na miejscu. to się nazywa pasieka wędrowna.
Pszczelarze liczą też na to, że będą mieli komu przekazać pałeczkę pokoleń, jeśli chodzi o swój fach, bo nie jest on łatwy i wymaga wielu wyrzeczeń. Tym bardziej cieszy, że na skwerze pojawiły się nowosądeckie przedszkolaki, które starały się zgłębiać pszczelarską wiedzę.
– Miodek jest dla ludzi, żeby go jedli, bo jest słodki. Na przykład spadziowy.
– Widziałam ule u mojej babci.
– Ule to są takie małe domki.
– Ja miałam książkę o pszczołach.
– Pszczoły lubią latać na łące i po kwiatach
Karpacki Związek Pszczelarzy z siedzibą Nowym Sączu zrzesza około 1700 pszczelarzy w 30 oddziałach. Terenowo to powiaty: nowosądecki, nowotarski, gorlicki, limanowski, tatrzańskiego i Koło Lubień z powiatu myślenickiego.














