Trwa spór między gminą Korzenna a Sądeckimi Wodociągami. Spółka komunalna informuje, że z końcem maja nie będzie już zobowiązana do eksploatowania sieci kanalizacyjnej i oczyszczalni ścieków w Wojnarowej. Dokładnie wtedy ma zakończyć się okres wypowiedzenia umowy z gminą. Władze samorządu są jednak innego zdania i uważają, że Sądeckie Wodociągi powinny wciąż świadczyć usługi, więc kontynuują też rozmowy w tej sprawie. W całym tym zamieszaniu pojawia się jednak najważniejsze pytania – czy od poniedziałku mieszkańcy będą mogli wciąż swobodnie korzystać z kanalizacji?
Sądeckie Wodociągi prowadziły w ostatnich latach zadania związane z eksploatacją sieci kanalizacyjnej i oczyszczalni ścieków w Wojnarowej. Umowa między spółką a samorządem dotyczyła m.in. oczyszczania kanalizacji, obsługi 25 przepompowni i studzienek osadczych, monitoringu sieci, pełnienia pogotowia na wypadek awarii, wykonywania badań czy zagospodarowania odpadów z instalacji. Najważniejsze z nich to oczywiście te związane z utrzymaniem drożności sieci i instalacji oczyszczających ścieki.
Już w zeszłym roku Sądeckie Wodociągi zaczęły rozmowy z gminą Korzenna w sprawie wyższego wynagrodzenia za świadczone usługi, żeby nie generować dla siebie strat – informuje prezes Sądeckich Wodociągów Jerzy Szczecina.
– Próbowaliśmy jako spółka porozumieć się z gminą, żeby w jakiś sposób zmienić wysokość tego wynagrodzenia, żeby spółka przynajmniej do tej umowy nie dokładała. Te rozmowy, kilkukrotne próby do niczego nie doprowadziły, w związku z powyższym z ważnych przyczyn spółka złożyła takie oświadczenie, proponowaną cenę i ta cena, to była cena kosztów tak naprawdę, bez żadnej marż.
Stawka ta jednak nie odpowiadała gminie, bo jak mówi Sławomir Rajski z Urzędu Gminy Korzenna była ostatecznie aż trzykrotnie wyższa.
– Na spotkaniu roboczym, które odbyło się w siedzibie spółki, dostaliśmy informację o kilkunastu, kilkudziesięcioprocentowej oczekiwanym wzroście ceny za tą usługę. Tymczasem w propozycji aneksu zobaczyliśmy cenę, która była blisko trzykrotnie wyższa od tej wcześniej szacowanej, stąd powstał spór, który trwa do dzisiaj.
Dodatkowo aneks przewidywał coroczną waloryzację. Ostatecznie Sądeckie Wodociągi zaczęły dążyć do rozwiązania umowy z 6-miesięcznym okresem wypowiedzenia, który kończy się z dniem 31 maja.
Władze gminy Korzenna nie zgodziły się na te warunki, ale cały czas prowadzą rozmowy i przekonują też, że tak naprawdę nie doszło do skutecznego wypowiedzenia umowy, bo była ona zawarta na czas określony, a konkretnie do 31 grudnia 2029 roku. Samorządowcy z Korzennej uważają, że Sądeckie Wodociągi powinny kontynuować usługi. Są jednak gotowe na to, aby samodzielnie zadbać o poprawne funkcjonowanie kanalizacji i oczyszczalni.
– Jesteśmy przygotowani na takie zdarzenia, że spółka Sądeckie Wodociągi odstąpi od eksploatacji i wdrażamy zastępcze wykonawstwo przy wykorzystaniu pracowników Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych z Korzennej. Jesteśmy po odpowiednich ustaleniach z prezesem spółki i takie siły, zasoby są przygotowane. Z natury rzeczy są wyposażeni częściowo w taki sprzęt, w odpowiednie kontenery, urządzenie tzw. WUKO, które pozwolą na wykonywanie tych czynności, które są związane z eksploatacją sieci kanalizacji sanitarnej, pompowni ścieków i oczyszczalni ścieków
– wyjaśnił Sławomir Rajski.
Mieszkańcy nie muszą się więc obawiać, że od poniedziałku nie będą mogli korzystać z kanalizacji.
Jednak spór między gminą Korzenna i Sądeckimi Wodociągami nadal trwa i niewykluczone, że jeśli spółka komunalna przestanie świadczyć usługi sprawa znajdzie swój finał w sądzie.
