– Blue Monday to nic innego jak zimowe przeciążenie organizmu – mówi sądecka psycholog i prezes fundacji Ostoja Halina Czerwińska. W tym roku za najbardziej depresyjny dzień uznano właśnie 19 stycznia.
To pojęcie wprowadził w 2005 roku brytyjski psycholog Cliff Arnall. Według niego, w trzeci poniedziałek stycznia nasz nastrój jest mocno obniżony.
– Jest to biologicznie uzasadnione, bo nie ma słońca, jest nostalgia i rodzi się jakiś sentymentalizm. Niepomyślne jest to, że jest to mylone z depresją. To, że jest w tym czasie więcej refleksji, to właśnie dlatego, że jest też w tym czasie poświątecznym więcej światełek na przykład, a to sprzyja refleksji.
Jak dodaje psycholog Halina Czerwińska, to właśnie po tej refleksji, kilkanaście dni po sylwestrze, część z nas uświadamia sobie, że postanowienia noworoczne, na których nam zależało, nie są przez nas realizowane w takim stopniu, jak sobie obiecaliśmy.
Psycholog zachęca, aby nie poddawać się tej presji i stosować zasadę małych kroków, jeśli chodzi o ewentualne postanowienia lub też sprawianie sobie małych przyjemności, które poprawiają nasz nastrój i ogólne samopoczucie.














