W nowosądeckiej ogrzewalni nie ma już miejsc, a pobliskie schronisko dla osób bezdomnych jest prawie całkowicie zapełnione. Podczas srogiej zimy bezdomni mogą znaleźć tam swój ciepły kąt, doraźnie lub na dłużej. My też bądźmy uważni i nieśmy w taką pogodę pomoc potrzebującym – apelują służby.
W ogrzewalni przy ul. Szwedzkiej 18 w Nowym Sączu przebywa obecnie 9 osób, czyli maksymalna liczba, jaką placówka może przyjąć. To miejsce doraźnej pomocy, gdzie można przyjść prosto z ulicy. Dla takich osób jest tu zapewnione miejsce siedzące, możliwość ogrzania się czy wypicia herbaty.
Umowa z miastem zakłada, że pierwszeństwo ma zawsze 6 potrzebujących osób z Nowego Sącza, a reszta spoza jego granic. Z zasady nikomu się nie odmawia, więc kierownictwo ogrzewalnie robi wszystko, aby była rotacja i ewentualnego miejsca nie zabrakło szczególnie teraz gdy zima mocno doskwiera.
– Panie z Ośrodka Pomocy Społecznej w Nowym Sączu przychodzą do nas kilka razy w tygodniu, żeby systematycznie przeglądać sytuację osób, które u nas mają wsparcie. Wszystko po to, żeby znaleźć jakieś rozwiązanie i pomóc im jak najszybciej w sytuacji, w której się znaleźli. W przypadku ogrzewalni istotne jest, aby ten pobyt skrócić do absolutnego minimum, po to, żeby zwalniać kolejne miejsca dla osób, które znajdą się w takim kryzysie i zachować płynność tego pomagania
– mówi Robert Opoka, dyrektor Nowosądeckiego Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta, które zarządza ogrzewalnią.
Chodzi o ewentualne przeniesienie osób z ogrzewalni do położonego obok, przy tym samym adresie, schroniska dla osób bezdomnych albo do innych placówek tego typu. Trzeba jednak chcieć i być trzeźwym. Reszta należy właśnie do urzędników, którzy muszą ocenić sytuację danego człowieka pod kątem obowiązujących przepisów.
W schronisku jest obecnie 70 osób, a więc pozostaje jeszcze 5 wolnych miejsc. Tutaj jednak nie trafia się prosto z ulicy, ale właśnie po spełnieniu wspomnianych warunków.
Dla schroniska taki czas, jak teraz nastał, czyli śnieg i mróz, nie rożni się za bardzo od zwykłej codzienności. Taka aura powoduje jednak, że podopieczni są przestrzegani przed niepotrzebnym wychodzeniem na zewnątrz.
– Zwracamy oczywiście uwagę tym starszym osobom, żeby raczej, jeżeli nie muszą, to nie wychodziły w tym czasie. 80% osób, które u nas mieszkają, to osoby niezdolne do pracy, często z różnymi dysfunkcjami. Czasem trzeba pomyśleć za nich, żeby te osoby uchronić, przed jakimiś ryzykownymi eskapadami i wyjazdami w tym czasie, bo pewne rzeczy można odłożyć na czas, kiedy będzie bezpieczniej
– mówi kierownik Schroniska dla Osób Bezdomnych w Nowym Sączu, Leszek Lizoń.
A Tych, którzy potencjalnie mogą trafić do ogrzewalni lub do schroniska jest w Nowym Sączu około 10 osób. To informacje, które posiada Straż Miejska. To jednak tylko te osoby, które żyją bezpośrednio na ulicy. Inne dane, które posiadają miejskie służby mówią, że szeroko pojęty problem bezdomności może na terenie miasta dotyczyć nawet 100 osób.
Dlatego komendant Straży Miejskiej w Nowym Sączu, Wojciech Tyrkiel, zwraca się z apelem do mieszkańców, aby zwracali uwagę na tych, którym grozi teraz wychłodzenie. Każdy z nas może pomóc informując o osobach, które nocują w miejscach do tego nie przystosowanych, jak przystanki autobusowe, dworzec, altanki na ogródkach działkowych, piwnice, mosty lub pustostany.
– Nasz dyżurny numer do 986. On jest bezpłatny. Apeluję do mieszkańców, żeby dzwonić. Taka interwencja jest priorytetowa. Oczywiście udajemy się na miejsce i jesteśmy też w kontakcie z pracownikami socjalnymi, gdy jest taka potrzeba, żeby taką osobę trzeba umieścić w schronisku bądź w ogrzewalni, a więc żeby była od razu zaopiekowana.
Nie zapominajmy też o zwierzętach, które bez nas sobie nie poradzą. Więcej o tym pisaliśmy tutaj.
W nocy może by mroźno. Chroń zwierzęta, które przebywają poza domem














