Sąd w Tarnowie ogłosi dziś (10:00, 29.10) wyrok w procesie biskupa tarnowskiego Andrzeja Jeża.
Hierarcha jest oskarżony o zbyt późne zawiadomienie organów ścigania o podejrzeniu przestępstw seksualnych wobec małoletnich, których mieli dopuścić się dwaj duchowni związani z diecezją tarnowską.
Prokuratura domaga się kary 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata oraz grzywny w wysokości 20 tysięcy złotych.
Z kolei obrona, reprezentowana między innymi przez profesora Zbigniewa Ćwiąkalskiego, domaga się całkowitego uniewinnienia biskupa.
Adwokat Ćwiąkalski powiedział, że biskup Jeż nie może odpowiadać całościowo za problem krzywdzenia nieletnich przez duchownych, podczas gdy oskarżenie prokuratury dotyczy czegoś zupełnie innego.
-Biskup odpowiada, i ma zarzuty, tylko i wyłącznie o to, że nie zawiadomił organów ścigania w stosownym momencie. Tylko od tej strony należy rozpatrywać tę sprawę. Ja wiem, że kumulują się tutaj różne negatywne emocje i oczekiwania społeczne, że Kościół powinien być ukarany, za to że w wielu przypadkach dopuszczał się zachowań nieakceptowalnych, natomiast musimy oddzielić jedno od drugiego. Jasne, że łatwo jest przypisać i skumulować wszystkie te zarzuty i postawić je jednej konkretnej osobie, ale proszę mi pokazać jakikolwiek inny przypadek w Polsce, gdzie akurat biskup miałby postępowanie karne z tego powodu, że nie zawiadomił o popełnionych przestępstwach. Biskup Jeż akurat zawiadomił i dopiero wtedy zaczął się jego problem. Gdyby nie zawiadomił, to pewnie miałby święty spokój.
Biskup Andrzej Jeż nie przyznaje się do winy.
Obrona przekonuje, że zawiadomienia zostały złożone niezwłocznie po ustaleniu okoliczności wskazujących, że pokrzywdzeni mogli mieć mniej niż 15 lat.
Sam biskup Jeż podkreślał wcześniej, że trzeba z całą stanowczością walczyć z takimi przestępstwami, a osoby skrzywdzone zasługują na szacunek i przeprosiny.
Finał procesu biskupa Jeża. Ogłoszenie wyroku pod koniec października














