Zasada: 'no mercy” przynosi efekty. W Tarnowie mniej nieobyczajnych zachowań

fot. Straż Miejska Tarnów

 Leżenie na ławce pod wpływem alkoholu, brudne ubranie i nieobyczajne zachowanie mogą skończyć się nie tylko interwencją Straży Miejskiej, ale także sprawą w sądzie.

Komendant tarnowskich strażników Krzysztof Tomasik przekonuje, że konsekwentne działania przynoszą efekty, bo takich sytuacji w Tarnowie jest coraz mniej.

Osoby nietrzeźwe, które swoim zachowaniem naruszają porządek publiczny, muszą liczyć się z konsekwencjami. Straż Miejska przewozi je do punktu opieki nad osobami nietrzeźwymi, ale na tym interwencja się nie kończy. Wnioski trafiają do sądu, a grzywna może zostać zamieniona na areszt.

– Nie jest standardem być pod wpływem alkoholu i leżeć na ławce, często w porozpinanym, brudnym ubraniu. Traktujemy to jako nieobyczajny wybryk. Taka osoba jest przez nas zaopiekowana, trafia do punktu opieki nad osobami nietrzeźwymi, ale jednocześnie trafia wniosek do sądu. A później, ostatecznie, jeżeli taka osoba czyni to często, to trafia do zakładu karnego.

Szef tarnowskich strażników miejskich podkreśla jednak, że takich sytuacji w mieście jest dziś zdecydowanie mniej niż przed laty. Zmianę widać choćby w okolicach dworca kolejowego, które kiedyś były miejscem częstego przebywania osób bezdomnych i nietrzeźwych.

– Jest zdecydowanie lepiej. Ostatnio byłem na spotkaniu i ktoś zapytał mnie, co zrobiliśmy, że tych ludzi nie ma. Odpowiedziałem: nic, po prostu jesteśmy skuteczni od 2015 roku. Cały czas polityka 'no mercy’, dla tych osób, wnioski do sądu i tych osób jest mniej. Jeszcze pojedynczo gdzieś spotkamy, no bo nie da się ich wyeliminować. Natomiast można ograniczyć.

 

Zdaniem Krzysztofa Tomasika, konsekwentne egzekwowanie przepisów sprawia, że informacja o braku pobłażania rozchodzi się także wśród osób, wobec których podejmowane są interwencje, dlatego niektórzy przenoszą się się do innych miast,

– Tarnów nie jest miejscem wygodnym dla przebywania takich osób, bo one między sobą sobie rozmawiają i wyjeżdżają na przykład po jakimś czasie do Krakowa, do Rzeszowa, do Wrocławia, bo tam są bardziej takie liberalne, podejścia do tej sprawy.

 

Krzysztof Tomasik podkreśla jednak, że każda osoba bezdomna może liczyć na pomoc. Strażnicy miejscy wspólnie z Centrum Usług Społecznych monitorują miejsca, w których mogą przebywać osoby w kryzysie bezdomności, i starają się zaoferować im wsparcie.

Strażnicy podkreślają jednak, że nie każda osoba bezdomna łamiąca zasady porządku publicznego jest pozostawiona bez pomocy. Wspólnie z Centrum Usług Społecznych monitorują miejsca, w których mogą przebywać osoby w kryzysie bezdomności, i starają się zaoferować im wsparcie.

Teraz, gdy nocą temperatura spada, takich działań będzie więcej. Jesienią i zimą strażnicy częściej sprawdzają miejsca, w których można nocować pod gołym niebem, by dotrzeć do osób potrzebujących pomocy, zanim nadejdą mrozy.

Straż Miejska ma całodobowy punkt schronienia. Pomieści kilkaset osób

Exit mobile version