Zobacz zdjęcia:
Samorządy na Sądecczyźnie inwestują w bezpieczeństwo i obronę cywilną. Kupują sprzęty w ramach rządowego programu OLiOC, ale też tworzą nowe miejsca doraźnego schronienia. Te fundusze wykorzystuje także Krynica-Zdrój. Choć to miejscowość z największą liczbą takich punktów w regionie sądeckim, przygotowuje pomieszczenia na kolejne miejsca schronienia. Z czego to wynika? Jakie oczekiwania mają zarówno mieszkańcy jak i odwiedzający uzdrowisko turyści?
Krynica-Zdrój jest miejscowością, która ma największą liczbę miejsc doraźnego schronienia w regionie sądeckim. – To dlatego, że są tu turyści – mówi burmistrz Piotr Ryba.
Miejsca doraźnego schronienia są nie tylko w budynkach publicznych, ale również w wielu hotelach.
– W Krynicy-Zdroju jest jedna z największych ilości miejsc doraźnego schronienia przy tej wielkości miejscowości, bo wszystkie bloki z wielkiej płyty, osiedla, do tego duże sanatoria, kościoły mają kondygnacje podziemne. One były wszystkie budowane jeszcze w czasach słusznie minionych, ale no taka była uroda wtedy, że budowano głębokie piwnice i kondygnacje podziemne. Tych miejsc jest co najmniej kilkadziesiąt, które są przez Straż Pożarną zakwalifikowane jako miejsca doraźnego schronienia.
Teraz na finiszu są prace związane z przygotowaniem kolejnego miejsca doraźnego schronienia. Mieszkańcy i turyści, którzy przyglądają się pracom ziemnym wokół tutejszego Urzędu Miasta i Gminy, mają różne opinie na temat tego miejsca.
– Schrony to na pewno są potrzebne, bo już wojna jest coraz bliżej już. Gdzie tam? Nie sprawdzą się. Koszty ogromne, a nie będą wykorzystane w ogóle te przestrzenie, chyba, że na jakieś inne cele później. Trzeba by wziąć pod uwagę jakiego rodzaju zagrożenia. Myślę, że to jest trochę na wyrost zrobione. Na pewno są potrzebne, ale dopiero dzisiaj słyszałam o tym, że coś się tu buduje. Teraz wszędzie będą potrzebne schrony, także jak najwięcej żeby było. Krynica ma może piwnice, ale takich prawdziwych schronów nie ma
– dzielą się swoimi opiniami mieszkańcy i turyści.
I tak rzeczywiście jest. Schron to specjalnie zaprojektowana, hermetyczna budowla chroniąca przez wiele tygodni przed wszelkimi zagrożeniami – nawet skażeniem. Natomiast miejsce doraźnego schronienia to zwykły budynek lub jego część chroniący głównie przed ostrzałem czy kataklizmami przez bardzo krótki czas.
W krynickim urzędzie będzie właśnie ta mniej zaawansowana forma ochrony. Co więc się tu teraz dzieje? Burmistrz Piotr Ryba tłumaczy, że prace obejmują przede wszystkim pomieszczenia pod budynkiem.
– Od dwóch lat otrzymujemy dofinansowanie z Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego na modernizację pomieszczeń. My je nazywamy potocznie katakumbami, natomiast oczywiście to są pomieszczenia pod budynkiem i przed budynkiem. Z tego powodu chodnik przy drodze wojewódzkiej jest rozbierany. Tam ma pojawić się izolacja w postacie membrany. To jest w sumie kilkaset metrów kwadratowych pomieszczeń, także dość duże pomieszczenia. Trwa aktualnie ich remont, ich przystosowywanie do miejsca doraźnego schronienia. Oczywiście tam będą węzły sanitarne.
W ramach prowadzonych prac remontowych, poza odnowieniem tzw. katakumb, wykonywana jest izolacja chroniąca pomieszczenia podziemne przed zalewaniem i remontowane są schody prowadzące do części podziemnej.
Dodatkowo, po wielu latach, zabezpieczone zostały tarasy Urzędu Miejskiego w Krynicy-Zdroju przed zalewaniem, co poprawi ochronę budynku i znajdujących się w nim pomieszczeń.














