Nadwaga, otyłość, próchnica, a coraz częściej także zaburzenia gospodarki glukozowo-insulinowej – to problemy, z którymi mierzy się coraz więcej dzieci. Zdaniem dietetyków, jednym z powodów jest zbyt duża ilość żywności wysokoprzetworzonej, cukru i słodkich napojów, przy jednoczesnym niedoborze warzyw, owoców i produktów pełnoziarnistych.
Od września szkolne stołówki obowiązują nowe zasady żywienia. Ma być więcej wartościowych produktów, dań roślinnych i wody, a mniej smażenia i cukru. Dietetyk Katarzyna Wojtas z Zespołu Przychodni Specjalistycznych w Tarnowie podkreślała w audycji Bez Skierowania, że złe nawyki żywieniowe mocno odbijają się na zdrowiu dzieci.
– W diecie wielu dzieci wciąż jest zbyt dużo tych produktów wysokoprzetworzonych, a za mało produktów, które będą dobrym źródłem błonnika, witamin i składników mineralnych. Jeżeli my mówimy o brakach w tej diecie, warto również zwrócić uwagę na regularność posiłków i tę ich prawidłową kompozycję. U coraz młodszych osób pojawiają się różnego rodzaju zaburzenia gospodarki glukozowo-insulinowej, czyli np. insulinooporność, która jest już bardzo ściśle związana właśnie z higieną jedzenia, a nie tylko samą jakością tych posiłków. Nadmiar cukru, soli no i żywności wysokoprzetworzonej będzie sprzyjał przede wszystkim występowaniu u dzieci nadmiernej masy ciała. Również problemem z uzębieniem, np. z próchnicą. No i na pewno nie będzie on sprzyjał jednak kształtowaniu tych prawidłowych nawyków żywieniowych. My musimy to podkreślić, że Polska mierzy się obecnie z ogromnym problemem nadwagi oraz otyłości u dzieci oraz ludzi młodych. No, a co za tym idzie utrzymywaniu się jej w życiu dorosłym.
Dietetyk podkreśla, że rośliny strączkowe, które wywołują ostatnio dużo emocji, wciąż za rzadko pojawiają się na naszych talerzach, a mogą być wartościowym elementem codziennej diety,
– Soczewica, ciecierzyca, fasola, bób czy groch są bardzo dobrym źródłem białka roślinnego, ale również błonnika, witamin, składników mineralnych. Strączki właśnie przez to doskonale potrafią zastąpić mięso – ta wysoka dostępność białka, sytość, którą one dają. Problem z tymi roślinami strączkowymi jest taki, że dzieci tak naprawdę nie znają ich smaku, dlatego warto nie podawać ich w swojej najprostszej formie, tylko jednak spróbować gdzieś je wkomponować – czy to jakieś placuszki, czy to jakieś kotleciki, czy to jakaś zupa, czy to dodatek do gulaszu.
Dietetyk Katarzyna Wojtas podkreślała, że sama zmiana szkolnego menu nie wystarczy. Dzieci potrzebują przede wszystkim dobrych wzorców w domu.
Jednym z przykładów jest picie wody. Wiele dzieci podobnie jak ich rodzice uznaje tylko napoje słodzone.
– Jest to ogromny problem, ponieważ słodkie napoje dostarczają nie tylko sporo cukru, ale co za tym idzie, sporo kalorii, sporo energii. Niestety ten brak nawyku picia wody u dzieci jest rzeczą, którą my wynosimy z domu. Ja w swojej codziennej pracy z osobami dorosłymi widzę niestety ogromny problem z tym nawadnianiem się czystą wodą, co z kolei przekłada się na przekazywanie tychże nawyków młodszym pokoleniom. Skoro rodzice, dziadkowie nie piją wody, to dlaczego my dzieci mamy to robić? To jest taka zasada, która powinna objąć i powinna dotyczyć nie tylko dzieci, nie tylko najmłodszych, ale właśnie całej rodziny. Prawidłowe nawodnienie jest ważne m.in. dla prawidłowego funkcjonowania mózgu, utrzymania koncentracji.
W Polsce choruje na otyłość około 9 mln osób. Jednocześnie polskie dzieci należą do populacji najszybciej przybierających na wadze dzieci w Europie i w krajach OECD.
Tymczasem pacjenci chorujący na chorobę otyłościową mogą rozwinąć bardzo wiele powikłań, m.in. choroby sercowo-naczyniowe, udar mózgu, zawał serca, uszkodzenia stawów kolanowych, biodrowych, bezdech senny, uszkodzenia nerek. Otyłość jest istotnym czynnikiem ryzyka rozwoju nowotworów złośliwych.
Posłuchaj całej audycji:














