Krew w moczu powinna być sygnałem do szybkiej wizyty u lekarza. Nie oznacza od razu raka – przyczyną mogą być między innymi infekcja czy kamica – ale bez diagnostyki nie da się tego rozstrzygnąć – mówił o tym w audycji 'Bez Skierowania” lek. Jarosław Zgajewski, kierownik Oddziału Urologii Ogólnej i Onkologicznej Szpitala Specjalistycznego w Mielcu.
Na antenie RDN podkreślał, że tego objawu nie można lekceważyć, ponieważ krwiomocz może być również jednym z pierwszych objawów nowotworu układu moczowego.
– I też nie należy popadać w jakąś panikę, że jak jest krew, to już mam raka. Nie, broń Boże. Bardzo często powodem tego krwiomoczu czy krwinkomoczu, czyli takiej ilości, której my okiem swoim nie widzimy, tylko wychodzi nam w badaniach ogólnych moczu, jest po prostu stan zapalny w drogach moczowych, bądź kamienie w drogach moczowych, które też mogą towarzyszyć oczywiście stanowi zapalnemu. Natomiast nie nowotwór, ale my tego nie wiemy i my musimy to rozróżnić. Możemy też mieć dwie choroby. O tym zawsze trzeba pamiętać. To, że ktoś ma stan zapalny, to nie wyklucza, że nie będzie miał w tym momencie nowotworu.
Wśród najczęstszych nowotworów układu moczowego lek. Jarosław Zgajewski wymienił raka prostaty.
I tu pojawia się problem, ponieważ jak zwrócił uwagę specjalista, wielu mężczyzn uważa, że wystarczy raz na jakiś czas sprawdzić PSA (badanie krwi). Tymczasem prawidłowy wynik tego markeru nie daje stuprocentowej pewności, że z prostatą wszystko jest w porządku. Dopiero w połączeniu z badaniem per rectum daje całościowy obraz. To proste badanie pozwala lekarzowi ocenić gruczoł i wychwycić nieprawidłowości, których samo badanie krwi może nie pokazać.
– Z jakichś powodów, może to jest kwestia, że tak powiem, czasu wolnego, może to jest kwestia wstydu, a może po prostu takiego lekceważącego podejścia, albo niestety złej wiedzy, która mówi niskie PSA, to wszystko w porządku. No tak jest w większości przypadków i zgodzę się z tym. Ale musi być badanie palcem. Nie można od tego odstąpić. Żaden urolog nie spojrzy na samo PSA i powie, że proszę przyjść za rok.
Lek. Zgajewski podkreślił, że najważniejsze jest to, aby badać się wtedy kiedy nie ma jeszcze żadnych objawów.
– Rak prostaty – tak naprawdę – jak zaczyna boleć, czyli wtedy kiedy mamy do czynienia z zaburzeniami mikcji (czyli zaburzenia oddawania moczu), z trudnością w oddawaniu moczu, albo w ogóle z bólami kostnymi, to już jest sprawa przegrana, w rozumieniu leczenia z intencją wyleczenia. Nie przegrania jako człowieka, bo my leczymy i ci pacjenci jeszcze mają szansę pożyć, to nie jest tak, że ktoś już nie ma żadnych szans, nie. Natomiast chodzi o to, że najlepiej dla pacjenta jak i też dla lekarza byłoby uchwycić ten nowotwór w takim momencie, żebyśmy byli w stanie go wyleczyć.
W przypadku profilaktyki raka prostaty każdy mężczyzna
po 50. roku życia powinien badać się raz w roku, nawet przy braku jakichkolwiek objawów. Natomiast po 40. roku życia powinni badać się ci, u których w najbliższej rodzinie (ojciec, brat) występował rak prostaty.
Głównym i najważniejszym czynnikiem ryzyka nowotworów układu moczowego, czyli raka pęcherza moczowego, nerki i prostaty jest palenie tytoniu, które odpowiada za nawet połowę do 65% przypadków u mężczyzn.
Całej audycji posłuchasz TUTAJ














