Najpierw zimna i sucha wiosna, potem przymrozki, które niszczyły uprawy, następnie ponad 40-stopniowe upały, a na koniec gwałtowne nawałnice z gradobiciem. Tegoroczny sezon jest dla rolników z gminy Gręboszów wyjątkowo trudny. Straty po ostatnich żywiołach liczone są już w milionach złotych.
O trudnej sytuacji gospodarzy mówił w programie 'Słowo za Słowo” wójt Gręboszowa Krzysztof Gil, który sam prowadzi gospodarstwo rolne. Jak przyznaje, tegoroczne dożynki będą dla wielu rolników okazją do świętowania, ale trudno mówić o powodach do optymizmu.
– Plony dużo niższe niż w zeszłym roku, ceny dużo niższe niż w zeszłym roku, koszty produkcji dużo wyższe niż w zeszłym roku, więc na pewno jest to bardzo trudny czas dla rolników. Zimna wiosna, sucha wiosna, potem przymrozki, które dobijały te uprawy, następnie upały ponad 40-stopniowe, które wypaliły to, co zostało na polach. Koszty produkcji – nawozy, ceny paliwa – to już jest jakaś przesada.
Jakby tego było mało, niespełna dwa tygodnie temu nad gminą Gręboszów przeszła nawałnica z gradobiciem. Żywioł zniszczył kolejne hektary upraw. W terenie pracują komisje, które szacują straty i sporządzają protokoły.
– Zakres oddziaływania tych niekorzystnych warunków to jest mniej więcej 500 hektarów i straty sięgające nawet 60 procent. Mówimy o stratach w uprawach rolnych w granicach 3 milionów złotych, i to chodzi o tę ostatnią nawałnicę. A przypomnę, że kilka tygodni temu nawiedziło nas gradobicie w innej części gminy – Bieniaszowice, Okręg, Lubiczko, Ujście Jezuickie – i tam również zostało zniszczonych ponad 500 hektarów upraw. I to również jest 3 mln złotych, więc łącznie 6 mln złotych strat to bardzo duża kwota.
Wójt przyznaje, że przy tak niestabilnym rynku i rosnących kosztach produkcja rolna coraz częściej balansuje na granicy opłacalności. Rolnicy zastanawiają się więc, co siać, by prowadzenie gospodarstwa miało ekonomiczny sens.
– Pytanie co siać, co uprawiać, żeby zmienić w swoim gospodarstwie profil produkcji na takie uprawy, które w jakimś stopniu będą opłacalne, ale rynek jest tak niestabilny, że nie można nic zaplanować. W tym sezonie najbardziej opłacalny jest rzepak, soja też zapowiada się dobrze, zboża – i słyszę to też od większości rolników – traktujemy jako przedplon przed soją, przed kukurydzą, albo przed rzepakiem.
Wszystkie protokoły dotyczące strat mają trafić do wojewody. Wójt liczy, że rolnicy, których gospodarstwa ucierpiały w wyniku ostatnich gradobić, otrzymają rządową pomoc.














