Zapowiedź obniżki cen paliw dopiero w ostatnich dwóch tygodniach wakacji skrytykowała na antenie RDN Małopolska poseł Prawa i Sprawiedliwości Anna Pieczarka.
Jej zdaniem, rząd zbyt późno reaguje na rosnące koszty, z którymi od tygodni zmagają się kierowcy.
– Ja bym się zapytała pana premiera, jak oni traktują Polki i Polaków, w co oni grają, że już drugi miesiąc mamy tak wysokich cen i na dwa tygodnie sierpnia chcą to zmienić, czyli co, chcą się dorobić na Polakach, a potem ewentualnie te ceny obniżyć? Polacy jeżdżą non stop. Ja obserwuję Warszawę, jest tam bardzo dużo turystów. Ostatnie wydarzenia weekendowe (obchody powstania warszawskiego) zgromadziły tysiące Polek i Polaków z dziećmi. Całe rodziny podróżują, jeżdżą, ale chcieliby jeździć trochę taniej.
Poseł Pieczarka w programie Słowo za Słowo podkreślała, że wysokie ceny uderzają nie tylko w osoby wyjeżdżające na urlopy, ale także w przedsiębiorców i rolników. Jak zaznaczyła, trwające właśnie żniwa mogą okazać się jednymi z najdroższych od lat.
Średnie ceny paliw na stacjach przekroczyły psychologiczną barierę 8 zł za litr. Dotyczy to oleju napędowego oraz benzyny 98. Za popularną 95 kierowcy płacą średnio 7,51 zł za litr, co jest najwyższą ceną tego paliwa w tym roku. Rząd zapowiada, że na ostatnie dwa tygodnie wakacji przywróci mechanizm obniżający ceny paliw.
Opozycja uważa, że Rada Ministrów za wcześnie zrezygnowała z mechanizmu CPN, czyli ceny paliwa niżej, a obecne podwyżki cen paliw na stacjach są niezrozumiała, bo zarówno ropa, jak i kurs dolara są korzystniejsze niż podczas poprzedniego kryzysu paliwowego.
Mechanizm CPN, który obowiązywał do 30 czerwca zakładał obniżkę podatku VAT i akcyzy oraz wprowadzał maksymalne ceny paliw.














