Pomimo problemów z finansowaniem z Narodowego Funduszu Zdrowia, pacjenci z nowosądeckiego szpitala nie muszą obawiać się o swoje dalsze leczenie lub jego gorszą jakość. Jak zapewniają władze placówki, to systemowe zawirowania, które przeżywają szpitale w całej Polsce.
Szpital Specjalistyczny im. Jędrzeja Śniadeckiego w Nowym Sączu ma zapewnienia ze strony małopolskiego oddziału NFZ, że zaległe kwoty będą przekazywane. Dotyczy to ponad 10 mln złotych z tak zwanego programu lekowego oraz kilka milionów złotych z nadwykonań w przychodniach.
– Zapewniamy, że lekarze nie odmówią pomocy pacjentom – mówił w programie Słowo za Słowo w radiu RDN Nowy Sącz zastępca dyrektora szpitala w Nowym Sączu Bogusław Latacz.
– Ja uważam, że pacjenci w ogóle nie mają się czego obawiać z jednego prostego powodu. Ten system trzeszczy w szwach i robi, dziwne uniki, ale generalnie rzecz biorą, jakoś działa. Proszę pamiętać, że zawsze na końcu tego wszystkiego jest jeden pacjent i jeden lekarz. Jeżeli lekarz ma chociażby odrobinę sumienia, a ja nie znam ludzi w tym zawodzie bez sumienia, to nie zostawi pacjenta na lodzie.
Jak zapewnia Bogusław Latacz dotyczy to nie tylko pacjentów onkologicznych, ale też wszystkich, którzy szukają w sądeckim szpitalu pomocy ze względu na inne choroby.
Na razie Narodowy Fundusz Zdrowia nie podaje terminu uregulowania zaległych kwot z nowosądeckim szpitalem, bo regionalny oddział czeka na pieniądze centralne.
Rozmowa z Bogusławem Lataczem:














