Podali im jajecznicę, a potem zgotowali piekło. Rocznica pierwszego transportu z Tarnowa do KL Auschwitz

Młodzi, inteligentni, zdolni mężczyźni, pochodzący w różnych stron Polski, nieświadomi tego dokąd jadą i co się z nimi stanie. Wśród nich uczniowie i studenci. Tak wyglądał pierwszy transport więźniów, który 14 czerwca 1940 roku wyruszył z Tarnowa w stronę Auschwitz.

Dzisiaj (12.05) pod pomnikiem I Transportu Więźniów do KL Auschwitz w Tarnowie odbyły się uroczystości upamiętniające 86. rocznicę tych wydarzeń.

Jak mówi prezes Towarzystwa Pamięci o Auschwitz-Birkenau w Tarnowie Ryszard Lis, to właśnie w budynku znajdującej się tam Starej Łaźni, zaczęło się piekło, którego wtedy jeszcze nikt się nie spodziewał.

-Tutaj w łaźni wyglądało to dość niewinnie. Wykąpano ich, podano kolację. Niektórzy pierwszy raz od miesięcy jedli jajecznicę, bo panie z Czerwonego Krzyża, które się nimi opiekowały przyniosły. Potem szli w nieznane. Myśleli, że jadą na roboty. Dopiero jak zobaczyli napis 'Auschwitz”, bo już wtedy Oświęcim nie był polskim miastem, tylko niemieckim, to wtedy dopiero się zorientowali, że coś jest nie tak.

Pierwszy transport składał się z niemal 800 polskich więźniów politycznych.

Ze Starej Łaźni wyruszyli pod eskortą uzbrojonej niemieckiej policji w stronę tarnowskiego dworca PKP ulicami Wałową i Krakowską.

Po przybyciu pociągiem do Oświęcimia, mężczyźni najpierw trafili na kwarantannę, do obiektów Polskiego Monopolu Tytoniowego. W tym czasie przygotowywano na ich przyjęcie koszary obozowe.

-Zaczęto ich bić pałkami, ustawiać, kopać, więc zrozumieli, że są w jakimś strasznym miejscu. Dla nich najgorszy był pierwszy miesiąc, który był kwarantanną. Oni nie byli jeszcze w koszarach, bo one jeszcze nie były przygotowane. Tam się wyżywano na nich straszliwie. Tam zobaczyli, że są podludźmi. Więźniami, którzy nie mają żadnych praw.

Wielu więźniów pierwszego transportu przetrwało wojnę, dzięki umiejętnościom rzemieślniczym, które posiadali i wykorzystywali w obozie. Fachowcy, jak wymienia Ryszard Lis, zajmowali się na przykład przetapianiem dla Niemców skradzionego przez nich złota, w zamian za dodatkowe porcje żywności.

-Najwięcej było takich ludzi, którzy grali na przykład w orkiestrze, malowali, rzeźbili, bo to byli młodzi, utalentowani ludzie. Ten transport był naprawdę wyjątkowy i trzeba o tych ludziach pamiętać. Oni zresztą później byli w innych obozach. Bo był taki moment, jak już tam przebywali 3,4 lat, że SS-man patrząc na numer pytał: 'Co ty, jeszcze żyjesz”? Ktoś, kto to usłyszał wiedział, że mu grozi nieszczęście, więc oni później kombinowali, żeby dostać się do innych transportów i innych obozów.

Z opublikowanych w 2020 roku ustaleń pracowników Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu wynika, że wojnę przeżyło 325 więźniów pierwszego transportu. 292 więźniów poniosło śmierć, z czego 215 w samym Auschwitz. Los 111 więźniów pozostaje nieznany.

Podczas rocznicowych obchodów, prezydent Tarnowa Jakub Kwaśny podkreślił, że pamięć o przeszłości jest niezbędna, aby podobne wydarzenia nie miały już miejsca w przyszłości.

-Pokazujemy, że o tych bolesnych kartach historii, o czymś co dzisiaj wydaje nam się kompletnie niewyobrażalne. Jak mógł człowiek człowiekowi zgotować taki los? Pamiętamy i będziemy pamiętać. Naród, który nie zna swojej historii nie może spokojnie planować przyszłości. Pamiętamy o wszystkich tych, którzy przeżyli tę bestialską zbrodnię. To w jaki sposób człowiek był traktowany, nie mieści się dzisiaj w głowie. Pamiętamy dlatego, żeby uczcić i aby nie dopuścić nigdy więcej do tego typu sytuacji.

W związku z obchodami rocznicy, przy Regionalnym Centrum Edukacji o Pamięci im. gen. bryg. Zdzisława Baszaka w Tarnowie otwarto okolicznościową wystawę ”Pierwszy masowy transport Polaków do KL Auschwitz”. Autorami wystawy są dr Roman Gieroń i Michał Masłowski. Ekspozycja będzie dostępna dla zwiedzających bezpłatnie, do końca sierpnia.

Exit mobile version