Spadł deszcz, ale to nie rozwiązuje problemu suszy. Trzeba uważać w lasach

fot. OSP Laskowa

Opady deszczu, które przeszły przez region nie rozwiązują problemu suszy. To oznacza, że zagrożenie pożarami lasów dotyczy nie tylko Lubelszczyzny, ale też Małopolski.

Chociaż na Sądecczyźnie najczęściej płoną trawy, to był przypadek pożaru w Łazach Biegonickich, w okolicy lasu. Ogień udało się opanować wystarczająco szybko, to problem suszy dalej jest widoczny – mówi Mateusz Górski, rzecznik Państwowej Straży Pożarnej w Nowym Sączu.

– To tylko podkreśla, jak niebezpieczną teraz mamy porę roku, jak niebezpieczny jest brak opadów, jaka jest suchość podłoża. To potwierdzają także służby leśne, które mówią, że ściółka ma niższą wilgotność niż kartka papieru, a to sytuacja skrajnie ekstremalna. U nas zagrożenie nie jest tak duże jak na wschodzie kraju, ale mamy trzeci, bardzo wysoki stopień zagrożenia.

Meteorolodzy zapowiadają w najbliższym czasie gwałtowne burze, a to oznacza, że woda będzie słabo wsiąkać w wysuszoną glebę.

– Ta woda nie ma szans wciągnąć, bo ziemia nie przyjmuje tak przesuszonej wody, ale dobrze, że w ogóle i to, bo naprawdę jest sucho. Warto też dodać, że Polska od lat boryka się z niedoborem wody, a w poprawie sytuacji najprawdopodobniej nie pomoże też lato, które na razie zapowiada się na upalne i suche, z gwałtownymi burzami

– mówi synoptyk Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej Grażyna Dąbrowska.

Ściółka dalej może się łatwo zapalić, co sprawia, że wypoczynek w terenach leśnych może być niebezpieczna.

Trzeba zachować szczególną ostrożność, bo ze statystyk wynika, że aż 9 na 10 pożarów w takich miejscach spowodowana jest przez nieuwagę ludzi. Na terenie lasów lub w ich okolicach nigdy nie powinniśmy wzniecać ognia – niezależnie czy jest to kwestia wypalania suchej trawy czy przygotowania ogniska.

W małopolskich lasach obowiązuje trzeci – najwyższy stopień zagrożenia pożarowego. Sytuacja utrzymuje się już od około dwóch tygodni – mówi Kacper Bierowiec, rzecznik Dyrekcji Regionalnych Lasów Państwowych w Krakowie dla Radia RDN Nowy Sącz.

Z pomiarów jakie regularnie od początku kwietnia przeprowadzają służby leśne wynika, że wilgotność ściółki w tym czasie wynosiła poniżej 15 procent, a w ostatnich dniach utrzymuje się na poziomie około 11 procent.

Szybka zmiana pogody z zimowej na letnią przy równoczesnym braku deszczu drastycznie wysuszyła lasy.

– Wilgotność ściółki, którą mierzymy, ona powiedzmy w takim okresie wczesnej wiosny powinna być jak największa. Dobrze by było, gdyby była przynajmniej powyżej 30-50%. Wtedy można byłoby powiedzieć, że to są warunki w miarę bezpieczne. A żeby to uzmysłowić, co to tak naprawdę jest ta wilgotność 11-4%, można to porównać z wilgotnością kartki papieru w suchym pomieszczeniu, gdzie naprawdę wystarczy jedna piska, żeby ta kartka mogła się zapalić

– wyjaśnił Kacper Bierowiec.

Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krakowie nie wyklucza, że wprowadzane będą zakazy wstępu do lasów. Dotyczy to także regionu sądeckiego, limanowskiego czy gorlickiego. Decyzja zależy jednak od właściwych dla danego obszaru nadleśniczych, którzy badają lokalnie sytuację.

Szczególnie narażone na pożary są lasy sosnowe. Pozostaje mieć nadzieję, że opady deszczu, które pojawiły się w czwartek (7.05) na Sądecczyźnie poprawią sytuację.

Exit mobile version