Radni odrzucili wniosek mieszkańców, ale sprawa magazynów energii nie jest jeszcze przesądzona

Rada Gminy Lisia Góra nie przyjęła wniosku mieszkańców, by wycofać z miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego możliwość realizacji inwestycji przemysłowych na terenie Pawęzowa. Taki ruch miałby ograniczyć plany prywatnego inwestora na ulokowanie na terenie tej miejscowości magazynów energii.

Wójt Arkadiusz Mikuła twierdzi, że odrzucenie projektu uchwały jeszcze nie przesądza sprawy inwestycji.

Grupa mieszkańców pojawiła się na sesji Rady Gminy. Wcześniej ponad 300 osób podpisało projekt uchwały w tej sprawie. Mieszkańcy argumentowali, że duże magazyny energii nie powinny znajdować się blisko zabudowań ani na gruntach nadających się pod rolnictwo.

-Jest to złe dla obszaru zabudowania. Ja mieszkam 500-600 metrów od tego miejsca. Nikt nie mówi o tym, która to jest klasa ziemi. Ta gleba nie nadaje się pod użytek przemysłowy, jedynie rolnictwo.
-Coraz więcej przybywa domów, to będzie coraz bliżej. Jak to będzie wyglądało?
-Nie było to konsultowane z mieszkańcami Pawęzowa, to budzi nasz opór i zdziwienie. Takie inwestycje powinny być lokowane z dala od zabudowań. Pawęzów to zabudowa mieszkaniowa i tereny rolnicze, a w tej zabudowie tworzy się infrastrukturę krytyczną, która nie będzie mała.
-Skoro przychodzi zewnętrzny inwestor, to niech zrobi to sobie w Chorzowie, nie u nas. Dlaczego my mamy robić komuś dobrze?

Rada Gminy nie przyjęła obywatelskiego projektu.

Wójt Lisiej Góry Arkadiusz Mikuła przekonywał, że ta decyzja świadczy o ciągłości prawa lokalnego, ale nie oznacza automatycznej zgody na budowę magazynu energii. Podkreślał, że inwestor złożył wniosek w tej sprawie, ale nie jest on jeszcze procedowany.

-Dzisiejszą uchwałą Rada Gminy w Lisiej Górze zapewniła pewną ciągłość tworzenia prawa lokalnego, jakim jest projekt miejscowego zagospodarowania przestrzennego miejscowości Pawęzów, procedowany od ponad 9 lat. To jest, tak naprawdę, wynik tego głosowania. Jeżeli chodzi o magazyn energii, to jest złożony wniosek o wydanie decyzji o warunkach zabudowy i ten wniosek będzie procedowany. Na razie nie zostało nawet wszczęte postępowanie, ponieważ wystąpiłem do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska z zapytaniem, czy na tę inwestycję będzie wymagana decyzja środowiskowa.

Decyzja środowiskowa nie jest wymagana dla magazynu energii o planowanej wielkości, jednak wójt zamierza zobowiązać inwestora, by taką decyzję uzyskał.

-Będą musiały zaopiniować ten wniosek wszystkie organy do tego uprawnione, czyli Wody Polskie, Sanepid i RDOŚ. Ja uważam, że to jest najważniejszy organ przy tej inwestycji, jako organ posiadający stosowne uprawnienia i stosowną ustawę. Na podstawie tych opinii zostanie wydana decyzja środowiskowa i dopiero po jej treści będzie można wskazać, czy decyzja o warunkach zabudowy zostanie wydana pozytywna czy negatywna.

Inwestor będzie miał prawo zaskarżyć decyzję wójta o konieczności uzyskania decyzji środowiskowej, wówczas sprawa trafi przed Samorządowe Kolegium Odwoławcze.

Według przedstawiciela obywatelskiego komitetu, który zabierał głos podczas sesji Rady Gminy, konieczność uzyskania decyzji środowiskowej jest bezdyskusyjna. Jak twierdzi Łukasz Kusior, RDOŚ powinna wziąć pod uwagę zamierzenie inwestora na sąsiedniej działce.

-To spowolni proces, ale trzeba też wyjaśnić jedną rzecz. Obecnie inwestor zaaplikował o 0,99 ha magazynów energii. Ten sam inwestor, na działce obok, zaaplikował również o stację transformatorową. Dla 0,99 hektara zgoda środowiskowa nie jest wymagana, ponieważ to jest poniżej 1 hektara, a zgoda środowiskowa jest wymagana od 1 hektara. My wskazaliśmy do RDOŚ, żeby zwrócili na to uwagę, że w sytuacji, w której jedna inwestycja łączy się z drugą, to przekracza ona jeden hektar.

Przedstawiciel mieszkańców sprzeciwiających się budowie magazynów energii nie krył rozczarowania rezultatem głosowania. Łukasz Kusior zapowiedział, że mieszkańcy nie złożą broni i będą nadal starać się zablokować inwestycję.

-Na dzień dzisiejszy, musimy pogodzić się z tym, co stało się na sali obrad. Radni odrzucili obywatelski projekt uchwały, złożony przez samych mieszkańców, a poparli głos jednego inwestora. Musimy się z tym pogodzić, nie mamy innego wyjścia. Są różne inne wyjścia prawne, z których będziemy korzystać. Będziemy cały czas o te swoje tereny walczyć. Na spokojnie przemyślimy to sobie, na zimno, i będziemy podejmować kolejne kroki.

Nad projektem uchwały głosowało 14 gminnych radnych. Jedna osoba poparła projekt mieszkańców, pozostałych 13 radnych zagłosowało przeciw.

Exit mobile version