Brak odpowiedniej wentylacji w budynku, a z drugiej strony zarzuty niepoprawnej dokumentacji godzin lekcyjnych. To zarzewia konfliktu pomiędzy władzami gminy Łącko a dyrektorem Szkoły Muzycznej I Stopnia w Łącku.
Wójt gminy Łącko, która jest organem prowadzącym szkołę zarzuca dyrektorowi, którego odsunął ze stanowiska, że godziny pracy poszczególnych nauczycieli nie były wpisywane rzetelnie i nie wiadomo, czy się odbywały, a pieniądze był wypłacane. Takie wyniki miał dać przeprowadzony przez gminę audyt.
– Ci uczniowie przebywali na zajęciach w szkołach podstawowych. Ja to mówię z całą odpowiedzialnością, więc te dzieci nie mogły się rozdwoić i być w dwóch miejscach równocześnie. Można różne rzeczy usprawiedliwiać, ale my tu nie mówimy tylko o kilku godzinach
– informuje wójt gminy Łącko Jan Dziedzina i dodaje, że o sprawie została powiadomiona prokuratura.
– Wszystko odbywało się zgodnie z prawem i za moją wiedzą. Nie jest to żadne przestępstwo – odpowiada Stanisław Strączek, dyrektor szkoły.
Jak dodaje, zajęcia z akompaniamentu nie zawsze odbywają się w tych samych godzinach, bo szkoła muzyczna opiera się często na wyjazdach i koncertowaniu.
Stanisław Strączek uważa, że jego zawieszenie jest zemstą za informowanie o złym stanie technicznym budynku szkoły, w którym jego zdaniem nie dobrej wentylacji.
– Nauczyciele wynoszą nieprzytomne dzieci z klasy. Jedna z nauczyciele zemdlała i dobrze, że dzieci zadzwoniły na pogotowie, bo mogła się stać tragedia.
Stanisław Strączek zarzuca gminie Łącko brak reakcji na skargi zdrowotne kadry szkolnej oraz uczniów, co może być groźne dla ich zdrowia i życia. W tej sprawie, ale też w sprawie swojego odwołania również chce złożyć doniesienia do odpowiednich organów.
Strączek uważa, że dalej jest dyrektorem szkoły muzycznej, bo jak nas poinformował, komisja dyscyplinarna dla nauczycieli przy wojewodzie małopolskim unieważniła decyzję władz Łącka o jego zawieszeniu.
Rozmowa ze Stanisławem Strączkiem:
Rozmowa z Janem Dziedziną:
