Niepozorne walizki, bomba zegarowa i dworzec pełen ludzi. 28 sierpnia 1939 roku Tarnowem wstrząsnęła potężna eksplozja.
Do wybuchu doszło o godzinie 23.18, zaledwie cztery dni przed niemiecką agresją na Polskę. Dziś, 87 lat później, Tarnowianie wracają pamięcią do ofiar tamtego zamachu.
-Kojarzę, kojarzę te wydarzenia. To jest ważne i to się powinno przekazywać właśnie młodym ludziom, żeby oni wiedzieli, co akurat w tym czasie tu się wydarzyło.
-Dużo z artykułów z książek wiem na ten temat. Drugą wojną to się naprawdę interesuje i najbardziej tymi obozami, które były w Polsce, więc temat nie jest mi obcy. I uważam, że o tych, co przelali za nas krew musimy pamiętać.
Zamachu dokonał Antoni Guzy, 35-letni bezrobotny ślusarz z Bielska, który działał na zlecenie niemieckiego wywiadu. Walizki z bombami odebrał wcześniej w Krakowie, przywiózł do Tarnowa i zostawił w przechowalni bagażu.
Chwilę po wybuchu dworzec zamienił się w miejsce tragedii. Zginęło 20 osób, a 35 zostało rannych. Eksplozja zniszczyła około jednej trzeciej budynku.
Ofiar mogło być jednak znacznie więcej. Kilka minut wcześniej z Tarnowa odjechał wojskowy transport ze zmobilizowanymi żołnierzami, a pociąg osobowy z Krakowa przyjechał z ośmiominutowym opóźnieniem.
Guzy po zamachu wrócił na dworzec. Jego nerwowe zachowanie zwróciło uwagę policjantów. Został zatrzymany i przesłuchany.
Tarnowski zamach przeszedł do historii jako jedno z najtragiczniejszych wydarzeń poprzedzających wybuch II wojny światowej. To właśnie dlatego o Tarnowie mówi się, że wojna rozpoczęła się tutaj jeszcze przed 1 września.
Dziś pamięć o ofiarach tamtej tragedii zostanie uczczona w miejscu zamachu. Przy tablicy pamiątkowej na tarnowskim dworcu zapłoną znicze. Symboliczny moment przypadnie o 23.18 – dokładnie 87 lat po eksplozji.














