Potrzeba jest duża, ale ponoszone koszty są większe niż płaci NFZ – tak funkcjonowanie oddziału ginekologicznego z pakietem onkologicznym w dąbrowskim szpitalu podsumowuje wicestarosta powiatu dąbrowskiego Krzysztof Bryk.
Gość porannej rozmowy Słowo za Słowo wylicza, że miesięczne prowadzenie oddziału to koszt rzędu 500 tys. zł, przy czym kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia opiewa na kwotę ok. 250 tys. zł.
Krzysztof Bryk przyznaje jednocześnie, że oddział jest potrzebny.
-Średnio przyjmujemy ponad 60 osób miesięcznie na tym oddziale, w poradni przyjmujemy ponad 45 osób miesięcznie. To jest spora liczba, pokazuje to, że oddział jest potrzebny. Największym problemem jest to, że kontrakt, który mamy, pokrywa w około 50 procentach koszty tego oddziału.
Oddział ginekologiczny z pakietem onkologicznym został uruchomiony 1 marca 2026 roku po tym, jak w szpitalu została wygaszona porodówka. Oddział ginekologiczno-położniczy i neonatologiczny w dąbrowskim szpitalu prowadziło Centrum Zdrowia Tuchów. Umowa wygasła początkiem tego roku i podmiot zrezygnował z kontynuacji współpracy.
Cały czas są prowadzone rozmowy z samorządami o wsparciu finansowym oddziału, na którym leczone są pacjentki z całego Powiśla. Jak dodaje Krzysztof Bryk, nastroje są tu jednak bardzo różne.
– Wtedy, kiedy podejmowaliśmy decyzję o wnioskowaniu do funduszu o uruchomienie tego oddziału, zwróciliśmy się do wszystkich gmin o pomoc we współfinansowaniu tego oddziału. Na razie deklaracje są różne, część gmin zadeklarowała pomoc, my też tę pomoc, którą dajemy na szpital, to też jest po to, żeby niwelować straty na tym oddziale.
Władze powiatu dąbrowskiego liczą, że na przyszły rok uda się wynegocjować lepszy kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia. Rozmowy mają się odbywać końcem tego roku.
