W najbliższych miesiącach Tarnowianie będą mogli zauważyć mniej dymu, unoszącego się z kominów Zakładów Azotowych.
Spółka zamierza w ramach eksperymentu zatrzymać pracę kotła węglowego na ok. 4 miesiące i korzystać z energii z pary poprodukcyjnej. Docelowo w planach jest wymiana źródła energii na kocioł gazowy, co ma wygenerować większe oszczędności.
O zamiarach koncernu poinformował wiceprezes Grupy Azoty Artur Chołody podczas spotkania prasowego w Tarnowie. W rozmowie z Radiem RDN oceniał, że wstrzymanie pracy kotła na kilka miesięcy zapewni prawie 30 mln zł oszczędności.
-Najważniejsze elementy, mam nadzieję, że wydarzą się w najbliższych tygodniach. Będziemy przeprowadzać taki eksperyment, czy jesteśmy w stanie z naszej pary odpadowej utrzymać zakład w ciągu miesięcy letnich. Jeżeli to się powiedzie, czyli z naszej pary odpadowej będziemy w stanie pokryć wszystkie nasze potrzeby energetyczne, to tylko w miesiącach letnich możemy zaoszczędzić 28 milionów złotych na kotle, na który te pieniądze teraz wydajemy. To jest pierwszy krok. W drugim będziemy pracować nad możliwością zaspokojenia naszych potrzeb energetycznych mniejszym kotłem. Łącznie, te dwa elementy, pozwolą nam zredukować koszty w Tarnowie o około 80 milionów złotych rocznie.
Jak tłumaczył wiceprezes Chołody, obecnie wykorzystywany kocioł węglowy produkuje znacznie więcej pary, niż wykorzystuje zakład. Nadmiar pary jest wykorzystywany do produkcji prądu, ale cena energii jest wówczas znacznie wyższa, niż gdyby Zakłady Azotowe pobierały prąd z sieci.
-My potrzebujemy między 17 a 33 tony pary na godzinę. Dzisiaj mamy minimum kotła na 145 ton pary na godzinę. To nie jest tak, że my tę parę puszczamy w komin, my zamieniamy ją na prąd. Taki prąd jest droższy od prądu rynkowego. My go zużywamy w całości na potrzeby naszego zakładu, ale moglibyśmy prąd po prostu taniej kupować, musimy tylko produkować mniej pary. Jak kocioł nie będzie pracował, to w ogóle nie będzie dymu, więc oprócz tego, że mamy efekt ekonomiczny, to będziemy mieli też efekt ekologiczny.
Wiceprezes Grupy Azoty argumentował, że poprawa efektywności energetycznej ma być jednym ze sposobów na poprawę trudnej sytuacji finansowej tarnowskiego zakładu.
Artur Chołody szacował, że po odjęciu tzw. kosztów korporacyjnych, tarnowska fabryka Grupy Azoty odnotowuje około 150 milionów złotych straty. Poprawa w kwestiach finansowych ma otworzyć drogę do rozmów w sprawie postulatów związkowców, którzy domagali się m.in. podwyżek dla pracowników.
