Pożar na Lubelszczyźnie ostrzeżeniem dla całej Polski. Ekspert: mimo deszczu zagrożenie wciąż jest duże

Pożary lasów to nie tylko zagrożenie dla ludzi i ogromne koszty akcji gaśniczych, ale także wielkie straty dla przyrody – podkreślał na antenie RDN ekspert Akademickiego Centrum Analiz Strategicznych do spraw ochrony ludności i obrony cywilnej przy Akademii Sztuki Wojennej w Warszawie.

Andrzej Mróz wieloletni wójt gminy Wierzchosławice, strażak i były komendant wojewódzki PSP, w programie Słowo za Słowo, odniósł się między innymi do dużego pożaru lasów w powiecie biłgorajskim na Lubelszczyźnie.

Powiedział, że ta sytuacja powinna być ostrzeżeniem dla całej Polski.

Jak zaznaczał, nawet jeśli dziś w regionie tarnowskim od rana pada deszcz, to po wielu tygodniach suszy zagrożenie pożarowe nadal pozostaje bardzo wysokie.

Ekspert przypominał, że pożary lasów powodują ogromne szkody w ekosystemie, niszczą siedliska zwierząt i potrzebują później wielu lat, by natura mogła się odbudować, dlatego apelował o dużą ostrożność.

– Ta ściółka jest jak pieprz, jest bardzo palna, a jeśli to się rozpali w głąb to bardzo trudno jest taki pożar ugasić. Jeśli są jeszcze zagajniki młodnika lasu iglastego – te olejki eteryczne powodują, że ten ogień momentalnie może się przerzucać na wierzchołki starszych drzew, a już wtedy prędkość jego przesuwania się jest bardzo wysoka, no i robi się bardzo poważny problem. A odbudowa takiego lasu jest bardzo trudna, bo ginie całe życie biologiczne. Ja pamiętam, po pożarze w Kuźni Raciborskiej wsadzono sadzonki, ale one uschły, bo okazało się, że nie było grzybni. Odtworzenie takiego lasu to są lata.

Gość porannej rozmowy zwracał też uwagę, że mieszkańcy powinni być lepiej przygotowani na sytuacje kryzysowe – od pożarów po awarie prądu czy gwałtowne zjawiska pogodowe.

Jak podkreślał, warto wiedzieć między innymi, gdzie znajdują się najważniejsze dokumenty, mieć podstawowe wyposażenie awaryjne i znać zasady postępowania w razie zagrożenia.

– Przede wszystkim zastanówmy się co by się stało, gdyby nie było prądu, co wtedy? Czy np. będzie nam w zimie funkcjonowało ogrzewanie, gdy braknie prądu. Co by się stało, gdy nie będziemy mieli wody? Co by się stało gdyby wystąpiło zagrożenie powodziowe, a w naszym powiecie musimy się z tym liczyć – co powinniśmy ze sobą zabrać, jak powinniśmy się przygotować? Było kiedyś mówione mocno o tym plecaku ewakuacyjnym, który czasami był trochę obśmiewany, ale powinniśmy mieć przygotowane takie podstawowe dokumenty, akty własności, jeżeli nie w plecaku to w jednym zgrupowanym miejscu, woda, leki – jeżeli ktoś zażywa, zwłaszcza te specjalistyczne. W przypadku ewakuacji obywatel powinien być tak przygotowany, żeby samodzielnie przetrwać trzy doby.

W rozmowie pojawił się również temat przygotowania samorządów i służb ratowniczych do reagowania na coraz częstsze sytuacje kryzysowe.

Andrzej Mróz podkreślił, że małopolscy strażacy są dobrze przygotowani na duże sytuacje kryzysowe, a jednostki są coraz lepiej wyposażone.

Zwrócił uwagę, że w gaszeniu pożaru na Lubelszczyźnie pomaga Kompania Gaśnicza SMOK 1 – małopolski pododdział wchodzący w skład Centralnego Odwodu Operacyjnego (COO) batalionu 'Kraków’. Jest to specjalistyczna jednostka gaśnicza Państwowej Straży Pożarnej, wykorzystywana do walki z dużymi pożarami, gdy siły powiatowe są niewystarczające.

 

Exit mobile version