Prywatny przewoźnik wycofał się z części kursów między gminami Muszyna i Krynica. „To nieopłacalne”

zdjęcie ilustracyjne fot. Artur Królikowski

Gmina chciała uzupełnić kursy, ale odstraszyła prywatnego przewoźnika. Tak można podsumować zamieszanie wokół połączeń autobusowych między gminami Muszyna i Krynica-Zdrój.

Jak już informowaliśmy, w momencie, gdy muszyński samorząd uruchomił aż 5 nowych linii, przewoźnik prywatny, który od 12 lat obsługiwał mieszkańców w tym rejonie, zrezygnował z części dotychczasowych kursów. Z tego powodu mieszkańcy zostali bez połączeń szczególnie wcześnie rano i wieczorami.

Prezes firmy realizującej komercyjne przewozy Lucjan Rafa, podkreślał w rozmowie z radiem RDN Nowy Sącz, że gminna komunikacja pokrywała się z ich trasami, przez co prowadzenie linii stało się ekonomicznie nieuzasadnione.

– Przykładowo trasa z ulicy Kościuszki do Muszyny pokrywała się w całości z nowo utworzoną linią komunikacji muszyńskiej. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku trasy Piwniczna-Zdrój – Krynica. No i tutaj trudno również mówić o charakterze uzupełniającym komunikacji muszyńskiej, ponieważ większość kursów została zaplanowana w godzinach najwyższego natężenia ruchu pasażerskiego, czyli tutaj te linie komunikacji muszyńskiej mocno konkurują z naszymi liniami komercyjnymi.

Lucjan Rafa dodał, że władze Muszyny nie podjęły rozmów z jego firmą w sprawie terminu przejęcia konkretnych linii, tak aby mieszkańcy nie odczuli zmian. Jako przykład podał sytuację z Krynicy Zdroju, gdzie gmina również wprowadziła własne połączenia na terenie uzdrowiska.

Prywatny przewoźnik podkreślił też, że z odpowiednim wyprzedzeniem poinformował organ wydający zgody na przewozy o planach likwidacji linii.

Dodatkowo zdecydował się na uruchomienie innej linii: Muszyna PKP – Krynica Hajduczek z w sumie 33 połączeniami każdego dnia.

Rozmowa z Lucjanem Rafą:

Problemy pasażerów. Gmina uruchomiła własne połączenia, a prywatny przewoźnik zrezygnował ze swoich kursów

 

 

 

Exit mobile version